Są tacy, którzy umieją łączyć zagraniczny urlopowy odpoczynek z nauką obcych języków.
Wyjazd za granicę to jedna z najlepszych metod nauki języka. Jesteśmy do niej zresztą poniekąd przymuszeni poprzez miejsce pobytu i kontakty z obcokrajowcami. Chociaż szkoły, które organizują wyjazdowe kursy, działają cały rok, to najpopularniejsze są wyjazdy urlopowe. Klientów kusi bogaty program zajęć dodatkowych, które uatrakcyjniają wyjazd i nadają mu wakacyjnego charakteru.
— Nasi klienci najchętniej decydują się na kursy z dodatkowymi zajęciami sportowymi. Dzieci wybierają tenis, jazdę konną czy piłkę nożną, a dorośli i młodzież — raczej ekstremalne rozrywki, np. nurkowanie albo surfing — informuje Magdalena Szajbe z firmy ESKK travel.
Niektórzy chcą łączyć naukę języka z rozwijaniem hobby. To dla nich są takie propozycje, jak np. nauka francuskiego lub włoskiego z wykładami o lokalnej kuchni i lekcjami gotowania, czy angielskiego z treningiem gry w golfa. Szkoły językowe z USA oferują chociażby zajęcia z angielskiego połączone z nauką tańca na Broadway’u. A te z RPA — wizyty w winiarni albo udział w kilkudniowym safari.
— Coraz większym zainteresowaniem cieszą się specjalne kursy dla rodziców z dziećmi. I rodzice, i dzieci uczą się w jednej szkole, ale na kursach dla swojej grupy wiekowej. Zakwaterowani są razem i wspólnie mogą spędzać czas po lekcjach — mówi Magdalena Szajbe.
Koszty zagranicznych kursów zaczynają się od kilkuset euro czy funtów. Wszystko zależy od długości pobytu, rodzaju kursu, dodatkowych atrakcji, zakwaterowania, odległości od Polski i daty wyjazdu. Ceny dwutygodniowego kursu standardowego (20 lekcji tygodniowo) w Dublinie (zakwaterowanie u rodziny goszczącej, w pokoju 1-osobowym, ze śniadaniem i obiadokolacją) zaczynają się od około 850 euro. Kurs na Malcie to wydatek rzędu 650 euro, a w Kapsztadzie (RPA) — od 800 euro. Do tego trzeba doliczyć cenę biletu lotniczego i ubezpieczenia.