Naukowe podejście do innowacji

Z uczelni na rynek nadal jest daleko — nie wszystkie technologie naukowców mają szansę na komercjalizację

Pracą naukową przed założeniem start-upu w Polsce zajmowało się 17 proc. przedsiębiorców przepytanych w ramach ostatniego raportu fundacji Startup Poland „Polskie Startupy 2017”. Na rynku nadal panuje jednak przekonanie, że uczelniane wynalazki z trudem wprowadzane są na rynek i do przemysłu. Niestety wiele w tym prawdy, o czym otwarcie mówią przedstawiciele krajowego sektora venture capital.

Wyświetl galerię [1/3]

DŁUGI LOT: Spółka UAVS Poland prowadzi dotowany z funduszy unijnych projekt, którego celem jest zwiększenie czasu lotu dronów. Rozwiązaniem może być zastosowanie hybrydowego źródła energii. To jeden z projektów technologicznych prezentowanych na wystawie zorganizowanej w ramach kongresu Impact. Fot. Tomasz Gotfryd

Od naukowca do inwestora

Wojciech Przybylski, prezes Krakowskiego Parku Technologicznego (KPT), w rozmowie z „Pulsem Biznesu” podczas Impaktu, na którym wystawiali się twórcy technologii rozwijanych w uczelnianych murach, mówił m.in. o barierach. Jego zdaniem, dotychczas największymi były kwestie formalno- -prawne, wiążące ręce naukowcom innowatorom, i mentalne — dla naukowca wejście do świata przedsiębiorców było trudne do wyobrażenia, bo pełnili w społeczeństwie zupełnie niepowiązane role.

Obecnie trochę się to zmienia, także na poziomie regulacyjnym (ustawa o innowacyjności i ulga na B+R). Otworzyć przed naukowcami furtkę na rynek miał także program BridgeAlfa Narodowego Centrum Badań i Rozwoju, finansujący za pośrednictwem funduszy venture capital projekty tworzone w uczelnianych laboratoriach. Tego typu fundusz prowadzony jest również przy KPT.

— Projekty uczelniane wyławiane są zwykle na bardzo wczesnym etapie rozwoju. To, czy uda im się zaistnieć na rynku, uzależnione jest od wielu czynników. Częstym problemem jest brak kompetencjibiznesowych na uczelniach — dodał Wojciech Przybylski.

— W przypadku polskiej nauki podstawowym wyzwaniem jest zmotywowanie naukowców, by zaangażowali się w komercjalizację projektu. Często może to być trudna decyzja, polegająca na wyborze pomiędzy kontynuacją kariery naukowej a pójściem w stronę biznesu. W wielu przypadkach nie ma możliwości skorzystania z zasobów uczelni lub innej instytucji w zakresie komercjalizacji projektu — potwierdza Wojciech Fedorowicz, partner zarządzający TDJ Pitango Ventures.

Zagraniczne modele wsparcia

Bazując na obserwacji światowych, zwłaszcza amerykańskich wzorców, Wojciech Fedorowicz rysuje dwa podstawowe, ale w jego opinii skuteczne modele komercjalizacji technologii. W pierwszym to naukowiec staje się twórcą start-upu, poszukującym partnerów biznesowych dla swojego projektu. Drugi opiera się na zaangażowaniu uczelni lub innej instytucji mającej know-how i zasoby niezbędne do komercjalizacji technologii. Przykładem jest Stanford Research Institute, w którym powstają przełomowe, innowacyjne rozwiązania — organizacja ta szuka dla nich zastosowań biznesowych.

— Na Uniwersytecie Stanforda system finansowania wymusza na naukowcach, którzy chcą realizować projekt badawczy, myślenie w kategoriach biznesowego wykorzystania opracowywanej technologii. Istotną część formularza aplikacyjnego stanowi opis wizji zastosowania oraz potencjalnych rynków i klientów (nie dotyczy to oczywiście badań podstawowych). Uważam, że to dobre podejście, które pozwala już we wczesnym stadium projektu określić jego potencjał w zakresie komercjalizacji i odpowiednio nastawić twórcę technologii. Być może warto zastosować je w szerszej skali w Polsce — dodaje Wojciech Fedorowicz.

 

 

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Bełcik

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Naukowe podejście do innowacji