Nawet szturmujący sklepy przed świętami Polacy nie pomogli największym sieciom handlowym. W warunkach trwającego od lipca ubiegłego roku spadku cen żywności sklepom kurczą się przychody. Tak jest przynajmniej w przypadku brytyjskiego Tesco, jednego z największych graczy na rynku. Sieć podała w czwartek wyniki sprzedaży w trzecim kwartale i w grudniu. Polska była jednym z jej najgorszych rynków. Gorzej było tylko w Irlandii. Sprzedaż porównywalna od początku września do końcówki listopada spadła o 2,5 proc., ponad dwa razy więcej od europejskiej średniej Tesco. Niewiele lepiej było w tradycyjnie najlepszym dla detalistów okresie świątecznym — spadek w Polsce wyniósł 1,2 proc., podczas gdy np. w Czechach sprzedaż wzrosła o ponad 5 proc. Tesco ma problemy nie tylko u nas. Po ubiegłorocznym skandalu z błędnym księgowaniem przychodów i odwołaniem prognoz zysków, który skończył się dymisjami najważniejszych menedżerów, Brytyjczycy zaczęli mocno zaciskać pasa. Sieć zapowiedziała w czwartek, że zetnie inwestycje o 1 mld GBP rocznie, wstrzyma wypłaty dywidendy, zamknie kilkadziesiąt nierentownych sklepów na Wyspach. Będzie też agresywne cięcie kosztów, co może oznaczać zwolnienia.
Wyniki ma poprawić dzięki nowej strategii cenowej, która pozwoli walczyć z dyskontami.
Dave Lewis, nowy szef Tesco, zapowiedział ścięcie cen kilkuset linii produktowych o około 25 proc. Na nowo wybuchła fala spekulacji na temat możliwego wycofania się Tesco z mniej rentownych rynków. Analitycy sugerują wydzielenie i wysłanie na giełdę sklepów w Azji,natomiast Magyar Nemzet, powołując się na źródła w spółce, donosi o możliwych zamknięciach na Węgrzech. Eksperci nie spodziewają się gwałtownych ruchów w Polsce, ale zastrzegają, że nie można ich wykluczyć.
— Polski rynek jest bardzo konkurencyjny, konsolidacja jeszcze się nie skończyła, a Tesco nie radzi tu sobie najlepiej. Zainteresowany kupnem jego aktywów mógłby być np. Auchan, wchłaniający właśnie sklepy Reala, chętne mogą być też fundusze private equity. Nie spodziewam się natomiast wejścia do Polski nowych graczy, takich jak Wal-Mart — mówi Jarosław Kosiński, partner w firmie doradczej OC&C Strategy Consultants.
Tesco ma w Polsce ponad 450 sklepów, wypracowujących około 11 mld zł przychodów. W ostatnich miesiącach postanowiło, śladem m.in. Carrefoura, poszukać klientów w nowych segmentach rynku i pilotażowo uruchomiło pierwsze placówki w małym formacie, tzw. convenience (jak np. Żabka). Kilka sklepów pod szyldem Tesco Express działa już przy stacjach benzynowych Orlenu. Do końca roku sieć ma zdecydować, czy będzie otwierać kolejne.