NBP boi się o potencjał finansowy banków

Ignacy MorawskiIgnacy Morawski
opublikowano: 2022-12-11 20:00

Podatki, wakacje kredytowe, restrukturyzacje kredytów i podważanie umów kredytowych mogą w końcu przynieść racjonowanie kredytu - ostrzega NBP. To pierwsze tak wyraźne ostrzeżenie banku centralnego.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

W najnowszym półrocznym raporcie o stabilności sektora finansowego Narodowy Bank Polski (NBP) po raz pierwszy od dawna wyraził otwarcie obawę o zdolność sektora bankowego do odpowiedniego finansowania gospodarki. Banki są bezpieczne, nawet w scenariuszach dużych szoków makroekonomicznych, ale mogą mieć za małe kapitały, by zwiększać akcję kredytową. Innymi słowy: podatkowe i prawne wyciskanie banków z zysków może skończyć się tym, że nie będą mogły finansować rozwoju gospodarczego.

Bank centralny publikuje co sześć miesięcy raport, w którym analizuje stabilność sektora finansowego i ryzyko związane z ewentualnymi wstrząsami. Od czasu kryzysu finansowego wszystkie banki centralne zwracają na ten typ ryzyka dużą uwagę.

Dotychczas raporty NBP były zwykle spokojne i optymistyczne. W najnowszej, grudniowej wersji pojawiło się jednak więcej ostrzeżeń niż zwykle. Już na otwarciu, w pierwszym akapicie NBP pisze: „Sektor bankowy pozostaje odporny, ale bilans ryzyka pogarsza się. Gorsze perspektywy makroekonomiczne tworzą niesprzyjające warunki działania dla polskiego systemu finansowego. Ponadto zmienne uwarunkowania prawne i regulacyjne stanowią źródło niepewności i dodatkowych obciążeń dla banków”.

Kiedyś polskie banki były żyłą złota, przynosząc akcjonariuszem sowite zyski. Dziś jednak sytuacja jest inna. Zyskowność polskich banków jest niższa niż w większości europejskich krajów, a zwrot z kapitału jest wyraźnie niższy niż w innych branżach. Zwrot z aktywów również jest coraz niższy, co widać na załączonym wykresie.

Przyczyn pogarszającej się zyskowności jest wiele, a systematycznie dochodzą nowe i to zdaje się budzić obawy w banku centralnym. Podatek bankowy, koszty (wymuszonej prawnie) restrukturyzacji kredytów walutowych, ostatnio wakacje kredytowe. Na horyzoncie pojawiło się ryzyko kwestionowania umów na złotowe kredyty hipoteczne oparte na stawce WIBOR, której zresztą NBP w raporcie broni.

Jednocześnie banki muszą spełniać coraz wyższe wymogi kapitałowe: kapitał ich właścicieli musi stanowić coraz większą część struktury zobowiązań. Można to osiągnąć albo przez pozyskiwanie nowego kapitału z rynku, albo przez zatrzymywanie zysków. Oba źródła kapitału są trudne do pozyskania w warunkach niskiej zyskowności. NBP to dostrzega: „Dochodowość banków istotnie spadła, a część z nich zanotowała straty (…). W połączeniu z możliwym wzrostem strat kredytowych w przyszłości spowoduje to presję na wyniki finansowe banków, a przez to ich zdolność do wewnętrznej akumulacji kapitału”.

Istnieje więc ryzyko, że banki będą musiały redukować bilanse, by spełnić wymogi kapitałowe. Relację kapitału do zobowiązań/aktywów poprawią nie przez podnoszenie kapitałów, ale redukcję aktywów i zobowiązań niekapitałowych, czyli akcji kredytowej. NBP pisze: „skurczenie nadwyżek kapitału ponad łączne wymogi (…) może skutkować racjonowaniem kredytu przez banki”. Ryzyko takiego zjawiska wystąpi szczególnie od 2024 r., kiedy w pełni wejdzie w życie nowy wymógł kapitałowy, tzw. MREL (od ang. Minimum Requirement for Eligible Liabilities and Own Funds), który określa wielkość zobowiązań podlegających konwersji na kapitał w razie restrukturyzacji banku.

To wszystko nie oznacza jeszcze, że banki są zagrożone. Bufory kapitałowe są bardzo wysokie, co oznacza, że nawet w razie bardzo niekorzystnego scenariusza dotyczącego wyroków sądowych w sprawie kredytów frankowych czy czarnego scenariusza recesji w gospodarce banki będą wypłacalne. Jeżeli jednak banki będą racjonowały kredyt w celu utrzymania wysokich buforów, zagrożony może być wysoki wzrost gospodarczy.

Banki w przeszłości niewątpliwie osiągały zbyt wysokie zyski kosztem stabilności gospodarki. Dziś jednak wahadło mogło się przesunąć na drugi kraniec – to zbyt niskie zyski banków mogą stanowić ryzyko.