NBP: Dane makro sprzyjają szybkiemu przyjęciu euro

Internet Securities
opublikowano: 2006-06-01 16:47

Narodowy Bank Polski (NBP) uważa, że Polska powinna wykorzystać okres bardzo dobrej sytuacji makroekonomicznej, aby rozpocząć przygotowania do przyjęcia euro.

Narodowy Bank Polski (NBP) uważa, że Polska powinna wykorzystać okres bardzo dobrej sytuacji makroekonomicznej, aby rozpocząć przygotowania do przyjęcia euro. Natomiast rząd pozostaje na stanowisku, że z przyjęciem wspólnej waluty nie należy się spieszyć, ponieważ mogłoby to grozić wyhamowaniem wzrostu gospodarczego, wynika z czwartkowych wypowiedzi przedstawicieli NBP i resortu finansów.

„Tak dobrej sytuacji, sprzyjającej wejściu do mechanizmu kursowego ERM2, nie mieliśmy nigdy. Wzrost PKB jest bliski potencjału, mamy niski deficyt na rachunku obrotów bieżących i niską inflację” – powiedział wiceprezes NBP Jerzy Pruski podczas seminarium BRE Banku i CASE na temat strefy euro.

„Konsolidacja po stronie finansów publicznych nie wydaje się być trudnym zadaniem. Możemy ograniczyć deficyt o 1 pkt proc. w stosunku do PKB w ciągu 2-3 lat” – powiedział przedstawiciel banku centralnego.

Przedstawiciele NBP i rządu są zgodni, że wzrost PKB może w tym roku przyspieszyć do ok. 5,0% z 3,4% w ub. roku oraz że inflacja pozostanie w najbliższych miesiącach poniżej dolnego zakresu celu inflacyjnego (2,5% +/- 1 pkt proc.). Deficyt na rachunku obrotów bieżących pozostaje poniżej 2,0% PKB.

Tymczasem premier powiedział niedawno, że o terminie przyjęcia euro będzie można mówić dopiero w 2009 roku.

„W krótkim terminie szybkie dostosowanie fiskalne do przyjęcia euro może mieć negatywne konsekwencje dla tempa wzrostu gospodarczego” – powiedział podczas czwartkowego seminarium wiceminister finansów Jarosław Pietras.

Pruski podkreślił, że według NBP koszty wejścia do strefy euro nie powinny być nadmiernie wysokie ze względu na wysoki stopień zintegrowania gospodarki polskiej z unijną.

„Łącznie w ciągu kilkudziesięciu lat PKB może być wyższe dzięki przyjęciu euro o 12%” – powiedział wiceprezes banku centralnego.