NBP pójdzie w ślady innych banków centralnych

Krzysztof Grudzień, Quercus TFI
opublikowano: 2021-03-03 20:00

Mija prawie rok od momentu, kiedy RPP pierwszy raz zareagowała na pogorszenie się warunków gospodarczych w wyniku wybuchu globalnej pandemii koronawirusa. Rada w kwietniu zeszłego roku obniżyła stopy o 100 pkt baz., ustalając główną stopę na poziomie 0,50 proc. W maju, ku zaskoczeniu uczestników rynków, dokonała kolejnego cięcia i stopa referencyjna znalazła się na historycznie najniższym poziomie w wysokości 0,10 proc. Była to z pewnością bardzo stanowcza odpowiedź banku centralnego na wyzwania stojące przed gospodarką Polski w okresie restrykcji i obostrzeń wprowadzonych w życiu społecznym i gospodarczym. Innym działaniem było uruchomienie pierwszego polskiego skupu obligacji (QE).

W środę 3 marca, na comiesięcznym posiedzeniu decyzyjnym RPP nie zmieniła stóp procentowych. Jeszcze w styczniu polski bank centralny sygnalizował możliwość ponownego obniżenia stóp, ale już w lutym powrócił do bardziej neutralnego przekazu, pozostawiając sobie furtkę do bardziej elastycznego reagowania na sytuację makroekonomiczną, nie wykluczając obniżki, ale też podwyżki stóp. Marcowe posiedzenie przyniosło gremium decyzyjnemu nowy pakiet informacyjny w postaci nowej projekcji inflacyjnej przygotowanej przez dział analiz NBP. Przedział prognoz jest na wyższym poziomie niż w poprzedniej publikacji i wynosi 2,7–3,6 proc. i 2,0–3,6 proc. w przypadku inflacji oraz 2,6–5,3 proc. i 4,0–6,9 proc. w przypadku wzrostu gospodarczego w latach 2021-2022.

W ostatnim czasie rynki finansowe zaczęły wyceniać potencjalne podwyżki stóp procentowych przez NBP (rynek FRA sugeruje podwyżkę o około 60 pkt baz.). Na rynku obligacji skarbowych w lutym doświadczyliśmy mocnej wyprzedaży. Krajowe papiery, po chwilowym zawahaniu, podążyły za rynkami bazowymi i w konsekwencji rentowność polskich 10-latek osiągnęła poziom 1,6 proc. Pytanie, na ile realne jest, że stopy procentowe będą wyższe niż obecnie. Doświadczamy rozpędzającej się trzeciej fali COVID-19, która może przynieść ponowne czasowe zaostrzenie restrykcji, obejmujące wiele regionów bądź nawet cały kraj. Kolejna fala epidemii niestety opóźnia ożywienie gospodarcze, ale nie wyklucza zdecydowanej poprawy koniunktury w dalszej części roku, szczególnie po stronie konsumpcji. Bank centralny zapewne przystąpi do większej stabilizacji rynku obligacji w ramach obecnego programu skupu aktywów.

Reasumując, w lutym rynek doświadczył sporego osłabienia notowań polskich obligacji skarbowych. Z dużym prawdopodobieństwem można założyć, że NBP użyje dostępnych narzędzi do neutralizacji wzrostu rentowności. Pod koniec ubiegłego roku, NBP widowiskowo interweniując na rynku walutowym udowodnił, że potrafi być zdeterminowany w swoich działaniach. Ryzykiem pozostaje natomiast wymknięcie się inflacji spod kontroli RPP.