NBP: rezerwy nie damy, ale możemy pożyczyć

Wiktor Krzyżanowski
opublikowano: 2003-05-23 00:00

NBP nie odda państwu pieniędzy z rezerwy walutowej. Ale może pożyczyć — oświadczył nieoczekiwanie Leszek Balcerowicz, prezes NBP.

Leszek Balcerowicz, prezes Narodowego Banku Polskiego, powiedział, że możliwe byłoby odkupienie przez rząd za waluty pożyczone z NBP części długu polskiego za granicą. Rząd domagał się, by NBP rozwiązał część swoich rezerw walutowych i przekazał pieniądze z różnic kursowych do budżetu. Na to jednak bank centralny nie chciał się zgodzić.

Po wczorajszym wystąpieniu przed sejmową Komisją Finansów Publicznych, które było zamknięte dla prasy, prezes NBP nieoczekiwanie oświadczył, że bank mógłby pożyczyć rządowi część środków z rezerwy rewaluacyjnej na spłatę zadłużenia zagranicznego.

Podobną operację już przeprowadzono w 2001 r. — wówczas rząd podpisał z NBP umowę, na podstawie której bank z rezerw pożyczył rządowi 2,14 mld USD na dwa lata w zamian za obligacje. Pieniądze te rząd przeznaczył na wcześniejszy wykup długu wobec Brazylii, co miało odciążyć Ministerstwo Finansów w okresie najwyższego nasilenia spłat zobowiązań kredytowych w latach 2003-08. Jednocześnie budżet zasiliły zyski z rozwiązania części rezerw (NBP kupował waluty po niższej cenie, niż pożyczył je budżetowi).

Teraz jednak sprawa nie jest tak prosta — tego typu operacji zabrania bowiem prawo unijne.

— Rozważamy możliwość powtórzenia transakcji brazylijskiej. Jednak taka operacja wymagałaby konsultacji z instytucjami UE — podkreśla Leszek Balcerowicz.

Wcześniej członkowie RPP mówili, że tylko w wyniku takiej operacji możliwe jest uwolnienie części rezerwy rewaluacyjnej.

Tymczasem Grzegorz Kołodko, minister finansów, szacuje rezerwę rewaluacyjną na 27,415 mld zł i chce przeznaczyć 9 mld zł na składkę do UE i spłatę zadłużenia, 9 mld zł na zasilenie jednostek samorządowych, a 9 mld zł na środki własne NBP. Na to jednak prezes NBP się nie godzi.

— To jest fałszywe rozwiązanie. Oznaczałoby wzrost emisji pieniądza i zagrażałaby stabilności systemu finansowego. NBP byłby zmuszony przeciwdziałać tym zjawiskom, co prowadziłoby do podniesienia kosztów obsługi długu publicznego — uważa Leszek Balcerowicz.