Nekrolog słynnej terenówki

Łukasz OstruszkaŁukasz Ostruszka
opublikowano: 2015-11-24 22:00

Kanciaste, paskudne i kochane. Uwielbiane przez farmerów i brytyjską królową auto wkrótce uda się do muzeum

MOTORYZACJA

KOSZTOWNA PROSTOTA:
KOSZTOWNA PROSTOTA:
Land Rover Defender nie ma ekranów dotykowych na desce rozdzielczej i innych gadżetów znanych ze współczesnych aut, ale ma markę niezniszczalnego pojazdu. W polskim katalogu ceny defendera mieszczą się w przedziale 150-220 tys. zł.
Bloomberg

Land Rover okazał fanom miłosierdzie, bo decyzję o zakończeniu produkcji modelu Defender ogłosił już pod koniec 2013 r., więc mieli sporo czasu na oswojenie się z decyzją. Wyznaczył wtedy datę pożegnania słynnego auta na grudzień 2015 r. Czas szybko przeleciał, pora pochować staruszka. Dziś na rynku królują bogato wyposażone, naszpikowane elektroniką, pełne opływowych kształtów SUV-y.

„Land Rover Defender jest kanciasty, paskudny i kochany. Na początku przyszłego roku będzie już historią” — doniosła agencja Bloomberg.

Depesza uruchomiła lawinę i nie ma się co dziwić — chodzi o auto, które wypracowało sobie miejsce w dziale kultowych pojazdów w muzeum prezentującym dzieje motoryzacji. Od 1947 r. Land Rover sprzedał 2 mln defenderów. Terenówka nijak ma się jednak do współczesnych standardów stylistycznych, ale zyskała miano auta, którym można wjechać dosłownie wszędzie, a później ze spokojem wrócić.

Szorstki, prosty i brutalny defender zjedzie niedługo po raz ostatni z linii produkcyjnej zakładów w Solihull. Przez kilka dekad służył ludziom pracującym w terenie, zachwycał brytyjskiego premiera Winstona Churchilla, towarzyszył w polowaniach organizowanych przez rodzinę królewską i dowoził żołnierzy na front.

Land Rover nie podał na razie żadnych informacji, kiedy na rynku pojawi się następca kanciastej terenówki. Pewne jest, że defender nie otrzyma nagle ułaskawienia.

— Nadszedł czas na nowy rozdział. Chcemy iść do przodu z nowym autem — mówi Nick Rogers, szef inżynierów w firmie Jaguar Land Rover, która od kilku lat jest częścią gigantycznego koncernu motoryzacyjnego Tata Motors z Indii. Defenderowi nie pomogli klienci, którzy wolą kupować piękne SUV-y niż topornie wyglądającą i niewygodną terenówkę.

Firma badawcza IHS Automotive szacuje, że brytyjska marka sprzeda w tym około 20 tys. sztuk defendera, czyli znacznie mniej niż rekordowe 56 tys. w latach 70. Jednocześnie prognozy mówią, że sprzedaż SUV-ów podskoczy w najbliższych latach o 37 proc., do prawie 26 mln w 2018 r.

Oprócz defendera Land Rover ma w ofercie pięć innych modeli, w tym eleganckiego i potężnego range rovera, którego ceny zaczynają się od prawie 0,5 mln zł. Dobrym ruchem był debiut miejskiego, sportowego SUV-a range rover evoque, który zebrał kilka nagród i wywołał sporo szumu w motoryzacyjnym światku. Następca defendera będzie więc musiał powalczyć o miejsce w katalogu firmy. © Ⓟ