Nerwowe ruchy bez strategii

JKW
opublikowano: 2011-10-10 00:00

Reformy

Niezależnie od tego, jak wiele obietnic Prawo i Sprawiedliwość złożyło w kampanii wyborczej, jeśli partia Jarosława Kaczyńskiego obejmie rządy, będzie musiała zacząć rządzenie od zabierania pieniędzy, a nie ich rozdawania. Wysoki dług publiczny i słabnąca gospodarka sprawią, że zmuszona będzie dokonywać zacieśnienia fiskalnego. — Rynki finansowe wymuszą to na każdym rządzie, jaki się niedługo uformuje — twierdzi Wiktor Wojciechowski, ekonomista Forum Obywatelskiego Rozwoju. Co zrobi rząd PiS? Według ekspertów, w programie partii nie ma żadnych reform uzdrawiających polskie finanse publiczne. Rząd PiS prawdopodobnie, tak samo jak poprzednie gabinety, będzie więc unikał reformy wydatkowej, a raczej szukał dodatkowych przychodów podatkowych. — Nie spodziewam się po rządzie Jarosława Kaczyńskiego żadnych drastycznych cięć wydatków. Politycy tej partii nic takiego nie zapowiadają — mówi Rafał Antczak, wiceprezes Deloitte. Za nieco ponad trzy miesiące mija termin, do którego rząd — zgodnie z orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego (TK) — musi dokonać zmian w KRUS. Od tego, jakiego koalicjanta dobierze sobie PiS, zależy, czy korektę w systemie rolniczym będzie można nazwać reformą, czy tylko jej markowaniem. — Jeśli do PiS dołączy PSL, wszystko zostanie po staremu. Żeby dopełnić formalności wyznaczonych przez TK, rząd prawdopodobnie dokona drobnej, mało znaczącej korekty. Partie zawrą koleżeńską umowę, że w życiu rolników nic się nie zmieni. Jeśli w koalicji będzie jakaś inna partia, zmiany w KRUS mogą być głębsze — twierdzi Wiktor Wojciechowski. Według Rafała Antczaka, napięcia na rynkach finansowych mogą też zmusić rząd Jarosława Kaczyńskiego do zwiększania efektywności systemu podatkowego. — Politycy PiS zapowiadali uproszczenie systemu podatkowego w kampanii wyborczej. To jest dobra droga, bo prostsze przepisy podatkowe zwykle zwiększają wpływy budżetowe. Doświadczenie pokazuje jednak, że jest to bardzo trudna reforma i może się nie udać — zaznacza Rafał Antczak. PiS zapowiadał ponadto, że umożliwi obywatelom wolny wybór, czy chcą oszczędzać w OFE, czy wolą całe składki wpłacać do ZUS. — Jeśli partia Jarosława Kaczyńskiego wygra wybory, zapewne zrealizuje ten postulat. W praktyce będzie to oznaczało dalsze ograniczenie wpływów do OFE, bo prawdopodobnie więcej ludzi będzie wycofywać się z drugiego filara, niż do niego wchodzić. To w krótkiej perspektywie ograniczy potrzeby pożyczkowe państwa, ale w długiej będzie niebezpieczne, bo zwiększy się dług ukryty państwa i spadnie determinacja rządów do wprowadzania faktycznych, a nie księgowych reform — mówi Wiktor Wojciechowski.

Możesz zainteresować się również: