Orange, komórkowe ramię Telekomunikacji Polskiej (TP), wprowadziło w ubiegłym tygodniu ofertę telefonii stacjonarnej. Jej podstawą jest umowa z TP o hurtowym dostępie do abonamentu (WLR). Orange tłumaczy, że oferuje usługi telefonii stacjonarnej, by nie zostać w tyle za konkurencją. Ale operatorzy alternatywni, głównie Netia, skarżą się, że grupa TP stosuje antykonkurencyjny mechanizm skutkujący przenoszeniem klientów do komórkowego ramienia grupy. Mówiąc wprost – dumping cenowy.
- W usłudze Orange stacjonarny TP chce zastosować ten sam mechanizm, co w Orange freedom (oparty na BSA – hurtowym zakupie dostępu do internetu na bazie sieci TP). Naszym zdaniem, TP prowadzi antykonkurencyjną politykę z wykorzystaniem marki Orange. TP podnosi ceny detaliczne i zmierza do podwyższania cen hurtowych dla swoich konkurentów, a klientów chce pozyskiwać pod marką Orange. Problem w tym, że pod marką Orange, naszym zdaniem, może dochodzić do oferowania cen na granicy, a nawet poniżej kosztów – mówi Grzegorz Grabowski, dyrektor ds. strategii regulacyjnej Netii.
Netia zastanawia się, czy nie zgłosić sprawy do urzędu antymonopolowego i Urzędu Komunikacji Elektronicznej (UKE).
Więcej w środowym wydaniu „Pulsu
Biznesu”.