New Connect nie boi się bessy

Adrian Boczkowski
opublikowano: 2008-08-29 00:00

Rynek dla mniejszych firm świętuje pierwsze urodziny. A wraz z nim 64 notowane firmy

Kiedy rok temu ruszył New Connect (NC), entuzjazm mąciły spore obawy. Przede wszystkim nie było przesądzone, czy formuła rynku alternatywnego przyjmie się w Polsce. Sceptycy obawiali się, że nowy projekt pogrążą spektakularne upadłości firm i straty giełdowych inwestorów. Szczęśliwie dla NC idea parkietu dla małych spółek, dla których główny jest nieosiągalny, przyciągnęła i firmy, i inwestorów. Łatwiejsze, szybsze i tańsze upublicznienie przedsiębiorstwa w porównaniu z rynkiem podstawowym to poważne atuty.

Nowe miejsce spotkań dawców i biorców kapitału okazało się na tyle skuteczne, że na obchodzącym pierwsze urodziny parkiecie notowane są 64 spółki. Byłoby ich pewnie więcej, gdyby nie bessa. Wprawdzie na londyńskim AIM jest notowanych ponad 1,6 tys. firm, ale rynek ten działa 13 lat. NC pod względem liczby spółek zajmuje piątą lokatę w Europie, choć jest najmłodszym alternatywnym parkietem. Szturm na NC trwał również w ostatnich miesiącach, kiedy przez dekoniunkturę wiele firm odwoływało debiuty na głównym parkiecie. Więcej spółek zadebiutowało tylko na AIM. W rok inwestorzy zasilili mniejsze spółki z New Connect blisko 300 mln zł. Presja założycieli debiutantów na wychodzenie ze spółek była przy tym niezbyt duża (w ofertach przed debiutem zbyli akcje za 20 mln zł). Niektórzy jednak realizowali sowite zyski już na parkiecie, jak na przykład Virtual Vision czy Xplusa.

Obecność na NC obiecujących start-upów, czyli dopiero co powstałych firm, może podobać się drobnym inwestorom. Mają oni łatwy dostęp do często atrakcyjnych przedsięwzięć. Jeśli pomysły tych spółek wypalą, ich kursy wzlecą na niewyobrażalne poziomy, jak to przed laty było chociażby w USA z Google. Inteliwise (awatary) ze współtwórcą Wirtualnej Polski czy Virtual Vision (wirtualny aktor wyglądający jak realny) ze współtwórcą wirtualnego studia telewizyjnego mogą zawojować globalny rynek. Także mniej innowacyjne pomysły można przekuć na duże zyski. Oczywiście każda firma na New Connect to inne ryzyko i różne możliwości pomnażania wartości. W wielu przypadkach trzeba liczyć się z długim okresem inwestycji. Na przykład Euroimplant, który pracuje m.in. nad substytutami ludzkich tkanek, dodatnią rentowność uzyska najwcześniej w przyszłym roku.

Motorem rozwoju NC mieli stać się autoryzowani doradcy, którzy zatwierdzają dokumenty informacyjne przy ofertach prywatnych i wprowadzają spółki na parkiet. Kiedy powstawał NC, domy maklerskie zainteresowane były raczej dużymi IPO. Dlatego wśród blisko 140 autoryzowanych doradców dominują firmy doradztwa finansowego, kancelarie prawne i biegli rewidenci. Trzeba stwierdzić, że model ten dobrze się sprawdził nad Wisłą. Choć szansę na zaistnienie i zarobienie jako wprowadzający spółki na New Connect wykorzystała mniejszość podmiotów do tego uprawnionych, to widać zdecydowanych liderów. Wrocławski Dom Maklerski ostro ruszył z kopyta na początku funkcjonowania New Connect, ale obecnie rywale depczą mu po piętach. Szanse na rychłe przegonienie lidera ilościowego mają Grupa Inwest Consultingu czy kancelaria Adama Rucińskiego. Co do wartości obsłużonych ofert — konkurentom WDM może być trudniej. Broker ma na koncie największe w dotychczasowej historii NC emisje — LUG, MW Trade i Mery Schody (łącznie były warte ponad 50 mln zł).

Bolączką NC są nominalnie niskie obroty. Inwestorzy narzekają również na duże wahania kursów i brak instytucji wśród kupujących. Taka jednak jest specyfika płytkiego rynku alternatywnego, przeznaczonego szczególnie dla młodych i niedużych firm. Ogólnie nie jest jednak tak źle. Na tle innych rynków alternatywnych wypadamy naprawdę dobrze. Do tego zmienność kursów z NC zrównała się z sWIG80, a wskaźnik płynności utrzymuje się na dużo wyższym poziomie niż w przypadku rynku głównego. Cieszą również oferty wtórne (16 spółek podjęło decyzję w tej sprawie). Widać, że firmy chcą się rozwijać i mają pomysł na dynamiczny wzrost wartości. A gdy już taki nastąpi, z pewnością przeniosą się na bardziej prestiżowy główny parkiet. Ten ruch zapowiedziały np. WDM, SSI i MW Trade.