Nicht Geld, dienieg u nas niet

Rafał Kerger
opublikowano: 2006-03-01 00:00

W Hiszpanii czy we Włoszech płacą dwa razy później niż u nas, a co gorsza — częściej upadają. Handel z Europą warto zabezpieczyć.

Argentyna, Armenia, Azerbejdżan, Ekwador, Libia, Macedonia, Pakistan, Paragwaj czy Gruzja, ale także sąsiedzi: Ukraina czy Białoruś — to tylko niektóre państwa, z którymi handel jest ryzykowny dla polskiego przedsiębiorcy. Może nie dostać zapłaty za wysłane towary. Tak wynika z rankingu firmy ubezpieczeniowej Coface.

Ba, po wolniejszym spadku liczby upadłości w 2005 r. ich wskaźnik — stworzony przez firmę Euler Hermes — wskazuje na możliwy wzrost liczby bankructw w 2006 r. nawet w Niemczech (+4 proc.), Wielkiej Brytanii (+3 proc.), USA (+3 proc.) i w Japonii (+2 proc.).

A te wszystkie dane spływają, gdy w Polsce łączna liczba upadłości w 2005 r. wyniosła 727 — o 38 proc. mniej niż rok wcześniej. W tym samym czasie we Francji upadło 51 tys. firm, we Włoszech 11,7 tys., a w Niemczech ponad 30 tys.

Co to oznacza? Przede wszystkim jedno — nie powinno nas uśpić to, że jesteśmy przyzwyczajeni do powolnej realizacji faktur przez rodzimych odbiorców naszych wyrobów i usług. W eksporcie może być jeszcze gorzej — i to nawet tam, gdzie zupełnie się tego nie spodziewamy.

Jak wynika z krótkiej sondy, przeprowadzonej przez „PB” w największych firmach ubezpieczających należności, najgorszymi płatnikami w Unii są Włosi, a także Francuzi i Hiszpanie (patrz tabela).

Jak się zabezpieczyć?

Żeby się zabezpieczyć przed nieterminowymi płatnościami, można prewencyjnie sprawdzać każdego kontrahenta. Oprócz standardowych dokumentów, takich jak odpis z rejestru sądowego, numer identyfikacji podatnika, oświadczenie VAT, możemy próbować żądać od niego również oświadczenia o niezaleganiu z podatkami i ZUS, a także zdobyć inne, mniej formalne informacje, choćby dzięki wywiadowi gospodarczemu.

Niestety, w przypadku kontrahentów zagranicznych może to być trudne. Dlatego przed ewentualną niewypłacalnością warto się ubezpieczyć. Zapłacimy, ale przynajmniej będziemy spać spokojnie.

Ubezpieczenie kredytu kupieckiego oferuje coraz więcej towarzystw — przede wszystkim specjalizujące się w tej dziedzinie — Atradius, Euler Hermes i Coface oraz Kuke, które ma gwarancje rządowe, może więc pomóc w ubezpieczeniu firmy na wypadek niewypłacalności nawet egzotycznego partnera (np. z Kazachstanu). Sił w ubezpieczaniu kredytów kupieckich próbują też PZU i Ergo Hestia.

— Ubezpieczamy należności nawet tych firm, które dopiero zaczynają działalność eksportową. Polisa eksportowa jest zwykle częścią całego ubezpieczenia należności klienta — twierdzi Paweł Szczepankowski, dyrektor regionu stołecznego w Atradiusie.

Jak to działa?

W ramach ubezpieczenia firma otrzymuje pomoc w ocenie ryzyka kredytowego, windykacji i egzekucji należności oraz może liczyć na ewentualne odszkodowanie, np. w razie upadłości zagranicznego kontrahenta. Poza tym polisa jest dla przedsiębiorstwa elementem zarządzania ryzykiem — wpływa na jego obniżenie, chroniąc przed ponoszeniem skumulowanych strat z powodu jednoczesnej zwłoki z płatnością przez kilku dłużników.

Polisa bywa także narzędziem dyscyplinującym odbiorców i umożliwia ograniczenie zatrudnienia zarówno w zakresie udzielania kredytów, jak i w dziale windykacji należności.

Zamawiając takie ubezpieczenie, gwarantujemy też bezpieczeństwo naszym klientom. Mogą mieć pewność, że nie stracimy płynności finansowej, gdy na przykład jeden z naszych kontrahentów upadnie, bo jesteśmy na tę okoliczność ubezpieczeni.

— Dzięki ubezpieczeniu kredytu kupieckiego wysyłamy na rynek sygnał, że w razie konieczności windykacji należności stoi za nami uznana instytucja finansowa. Z mojego doświadczenia wynika, że to rzeczywiście pomaga — mówi Krzysztof Chechłacz z Euler Hermes.

— Funkcja straszaka na nierzetelnych kontrahentów to jedna z podstawowych zalet ubezpieczenia kredytu kupieckiego. Jednocześnie pozwala przedsiębiorcy koncentrować się na rozwoju firmy, zamiast marnować czas i pieniądze na dochodzenie należności. Takie ubezpieczenie poprawia też wiarygodność firm w bankach i innych instytucjach finansowych — dodaje Paweł Pawlak z Coface Poland.

Drogo czy nie

Koszt ubezpieczenia towarzystwa ustalają indywidualnie. Składka jest zwykle naliczana procentowo od wysokości ubezpieczonych transakcji i stanowi koszt uzyskania przychodu. Na ogół zamyka się w granicach 0,1-1 proc. wartości ubezpieczonego obrotu, choć w przypadku kontrahentów z krajów uznawanych za ryzykowne może być wyższa. Wypłata ewentualnego odszkodowania nie podlega opodatkowaniu.

Ubezpieczyciele mają różne pakiety ubezpieczeń kredytów kupieckich. Oferty można znaleźć choćby na ich stronach internetowych.

Towarzystwa na razie nie chcą ujawniać, jakie odszkodowania wypłacają rocznie firmom ubezpieczającym należności. W ubiegłym roku najbardziej spektakularnym wydarzeniem w branży była upadłość gorzowskiej spółki Mars, handlującej sprzętem RTV i AGD. Jeden z ubezpieczycieli miał stracić na ubezpieczaniu kredytów kupieckich udzielanych Marsowi 20 mln złotych.

Okiem przedsiębiorcy

Śpimy spokojnie

Podstawową korzyścią z ubezpieczenia kredytu kupieckiego jest to, że po prostu śpimy spokojnie. Wiemy, że gdy przyjdzie do egzekwowania zadawnionych należności, towarzystwo nam pomoże i to nie my, ale ono będzie dochodzić naszych należności. Bardzo ważne jest dla nas także to, że współpracując z towarzystwem ubezpieczeniowym, mamy dostęp do informacji z jego wywiadowni gospodarczej i możemy się na przykład dowiedzieć, że kontrahent, który płaci nam regularnie, zaczyna się spóźniać z realizacją faktur dla innych, więc powinniśmy na niego zwrócić baczniejszą uwagę.

Agata Abratańska, Rosiński i S-ka, Zakład Produkcji Opakowań z Bielska-Białej

Okiem ubezpieczyciela

Rynek ma potencjał

Z przeprowadzonych przez nasze towarzystwo badań wynika, iż w porównaniu z wcześniejszymi latami coraz więcej polskich przedsiębiorstw świadomie zarządza swoimi należnościami. Dodatkowo, bardziej powszechne jest również wykorzystanie istniejących instrumentów zabezpieczania się przed niewypłacalnymi dłużnikami. Sytuacja ta wskazuje, iż polski rynek ma ciągle jeszcze duży potencjał w zakresie ubezpieczeń należności. By go jednak odpowiednio wykorzystać, należy pamiętać, że przedsiębiorcy wymagają stałego dostosowywania produktów ubezpieczeniowych do ich potrzeb.

Eckhard Horst, prezes Towarzystwa Ubezpieczeniowego Euler Hermes

Możesz zainteresować się również: