Nie będzie "efektu Obamy"

AB
opublikowano: 19-01-2009, 13:43

Zdaniem Piotra Kuczyńskiego, szanse nowego prezydenta USA na sukces są niewielkie. Chyba, że Barack Obama ma w zanadrzu jakiś rewelacyjny plan.

"PB": Oglądając programy amerykańskich telewizji widać powszechny entuzjazm i wielkie nadzieje przeciętnych Amerykanów związane z Barackiem Obamą. Czy ten optymizm ma szanse się utrzymać, zwłaszcza wobec poważnych kłopotów gospodarczych?

Piotr Kuczyński, główny analityk Xeliona: Po zakończeniu pierwszej kadencji niezadowolonych będzie wielu ludzi. Po pierwsze Obama zawiedzie nadzieje amerykańskiej lewicy, bo będzie prowadził politykę bliską centrum. Po drugie zawiedzie nadzieje ludzi, którzy oczekiwali, że jego kolor skóry będzie wpływał na decyzje. Powinniśmy też już zobaczyć rosnącą inflację – skutek pompowania pieniędzy w gospodarkę. To nie znaczy, że prezydent jest skazany na klęskę. Musi sobie dać radę z kryzysem i obiecać, że swoje plany zrealizuje w czasie drugiej kadencji. Ludzie wybaczą mu wtedy niedotrzymane obietnice. Ale szanse na sukces ma niewielkie. 

Czy spodziewa się Pan, że nowy prezydent podczas uroczystości objęcia urzędu powie coś, co wzbudzi entuzjazm na rynkach finansowych?

Wątpię w to, żeby po zaprzysiężeniu prezydent Obama powiedział coś, co rzuci rynki na kolana. Taka uroczystość jest okazją do patriotycznej manifestacji jedności i ma na celu podtrzymanie ludzi na duchu. Na konkretne rozwiązania trzeba poczekać. Mówi się na przykład o stworzeniu państwowego „banku złych aktywów” (bad bank), który przejmie wszystkie trujące aktywa sektora z sektora bankowego. Takie rozwiązanie stosowały już w latach 90. tych Japonia i Szwecja. To rzeczywiście mogłoby uleczyć sektor bankowy.

Jak rysują się najbliższe dni na giełdach i rynku walutowym? Czy dolar spekulacyjnie urośnie w siłę na fali oczekiwań wobec Baracka Obamy, a giełdowe indeksy ostro ruszą w górę?

Rzeczywiście. Efekt Obamy jest oczekiwany. Tylko powszechne oczekiwanie zmniejsza prawdopodobieństwo pojawienia się pozytywnego efektu prawie do zera. Najważniejsze będą nadal raporty kwartalne amerykańskich spółek. Jeśli jednak w parę dni po zaprzysiężeniu nowy prezydent ogłosi jakiś rewelacyjny plan (taki ruch byłby bardzo logiczny), to nastroje rzeczywiście zaczną się szybko poprawiać.

Najlepszy jest trzeci rok prezydentury. Oto średnia, roczna zmiana indeksu S&P 500 (w proc.) od 1932 r. :

Nie będzie Nie będzie "efektu Obamy"

Dużo więcej na temat wpływu nowego prezydenta USA na rynek znajdziesz we wtorkowym "Pulsie Biznesu"

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: AB

Polecane