Środowy „Parkiet” podał, że nie było grupy trzymającej giełdę, o której „Puls Biznesu” pisał przez ponad dwa lata. Sąd orzekł, że prokuratura – mimo wcześniejszego postawienia zarzutów – słusznie umorzyła sprawę ujawnienia tajemnic zawodowych przez zarządzających funduszami inwestycyjnymi i emerytalnymi przy transakcji na akcjach Stomilu Sanok. Przypomnijmy jeszcze raz poruszane przez nas sprawy.
Sprawa Stomilu Sanok
Opisaliśmy tajemnicze negocjacje przy zakupie akcji tej spółki przez fundusze emerytalne i inwestycyjne. Całą transakcję organizował zarządzający funduszem emerytalnym PZU, działając jak broker i rozdzielając akcje pomiędzy innych zarządzających. Przed transakcją akcje mocno poszybowały do góry – w ciągu kilku tygodni z 42 zł do 86 zł. KPWiG później sprawdzała, czy doszło do manipulacji, a potem skierowała takie podejrzenia do prokuratury. Potem ujawniliśmy, że akcje kupowała w tym okresie m.in. siostra maklera, który brał udział w operacji. Makler ów po transakcji został powołany do rady nadzorczej Stomilu z rekomendacji funduszy. Dodatkowo wątpliwości mnożył fakt zaproszenia do negocjacji doradcy inwestycyjnego z prywatnej agencji relacji inwestorskich (zapewniał, że nie wziął prowizji, według relacji jednego z zarządzających jednak brał udział w całej operacji). Ten sam doradca kupił potem od spółki Kęty po okazyjnej cenie firmę zależną Alumetal. Znacznie później dotarliśmy do maila, w którym jeden z zarządzających sugerował drugiemu, że można złożyć Enterprise Investors propozycję: zgodzić się na kupno Stomilu Sanok w zamian za pomoc na głosowaniu Netii. Podobno propozycja nigdy nie padła.
Wszystkie informacje ze szczegółami operacji, nazwiskami zaangażowanych w całe przedsięwzięcie osób, podaliśmy w „Pulsie Biznesu”.
Sprawa Dudy
Opisaliśmy jak zarządzający funduszami sugerowali mięsnej spółce Duda zmianę domu maklerskiego, co miałoby pomóc w wejściu na GPW. Zaraz po sugestii do Dudy zgłosiła się agencja relacji inwestorskich (ta sama, którą opisaliśmy przy Stomilu Sanok), proponując swoje usługi. Duda nie skorzystał. Fundusze zarządzających (amatorów „innych domów maklerskich”) akcji Dudy nie kupiły.
Dwa wątki z Kęt
Jedna z najbardziej bulwersujących spraw, które dotąd nie zostały wyjaśnione przez nadzorców i organy ścigania. Ujawniliśmy, jak dwaj doradcy prezesa Kęt (jednocześnie partnerzy w opisanej przy Stomilu i Dudzie agenci relacji inwestorskich) kupili (w 2002-2003 r.) – przez pośrednika – spółkę Alumetal, wcześniej zależną od Kęt. Za akcje tej spółki zapłacili 500 tys. zł. Tymczasem Alumetal to ówczesny i obecny lider rynku stopów aluminiowych w Polsce. Spółka zyskowna i notująca przychody na poziomie 200-300 mln zł (obecnie prawdopodobnie blisko 0,5 mld zł). W 2002 r. – czyli w roku transakcji sprzedaży doradcom – Alumetal osiągnął 8,6 mln zł zysku netto. W 2003 r., kilka miesięcy po sfinansowaniu transakcji, nowi właściciele spółki, którzy kupili jej akcje za zaledwie 500 tys. zł, wypłacili sobie blisko 5 mln zł dywidendy. Jeden z doradców był ponadto w okresie pierwszych rozmów na temat transakcji zarządzającym w funduszu, akcjonariuszu Kęt.
Drugi wątek Kęt to sprawa rzekomego zażądania przez zarządzającego PZU i jednocześnie członka rady nadzorczej Kęt akcji spółki prywatnie dla członków rady nadzorczej. Potem tłumaczył przedstawicielom innych funduszy, że został źle zrozumiany.
Gry z Polfą Kutno
Ujawniliśmy m.in. naciski wywierane przez jednego z zarządzających na innych, by nie sprzedawali akcji włoskiej spółce Recordati, zakulisowe próby wymiany prezesa spółki, podejrzenie wykorzystania informacji poufnej przez zarządzającego jednym z funduszy, podejrzenie manipulacji kursem akcji (jeden z zarządzających informował w mailu ujawnionym przez nadzór o tym, że ma informacje z wiarygodnego źródła o zleceniu manipulacji kursem dla agencji IR – tej samej opisanej wyżej w Kętach, Stomilu, Dudzie). Potem okazało się, że nadzorca rynku skierował sprawę manipulacji do prokuratury, a my ujawniliśmy, że na akcjach Polfy doszło później do tajemniczych rozliczeń pomiędzy rodzinami maklerów uczestniczących w transakcji (transfer pieniędzy poprzez kilkukrotne wzajemne transakcje kupna-sprzedaży tych samych akcji).
Dodatkowo poinformowaliśmy, że mamy świadka, który zgodzi się opowiedzieć organom śledczym o działalności zarządzających mających znamiona działania w powiązanej grupie. Jedynie jeden z nadzorców (nadzór ubezpieczeniowy) poprosił o jego nazwisko (po czym właściwie zastraszył świadka). Prokuratura i organy ścigania zignorowały lub nie dostrzegły tej informacji.
Prywatny biznes na Polfie
Ujawniliśmy, że w transakcji skierowanej tylko do inwestorów instytucjonalnych brały udział dwie tajemnicze osoby: prywatny inwestor i żona maklera. Potem ta sama żona maklera (swoją drogą oskarżonego w innych sprawach) sprzedawała akcje Polfy siostrze innego maklera tego samego banku zarabiając w wyniku tych transakcji (i transakcji zwrotnych) na czysto blisko 1 mln zł. Dodajmy, że siostra maklera, to ta sama osoba, która kupowała akcje Stomilu Sanok przed transakcją funduszy, a ów makler zasiadł potem w radzie nadzorczej Stomilu Sanok.
Wielu innych transakcji nie udało nam się opisać ze względu na brak lub niewystarczającą ilość dowodów. W efekcie naszych tekstów doprowadzono do zmian w przepisach, część funduszy ukarano finansowo (prawie 2 mln zł kar), podobno samo środowisko zaczęło dostrzegać opisywane rzez nas problemy. Ale rzeczywiście, do wyjaśnienia powyższych spraw nigdy nie doszło. I to nam można zarzucić.