Drugi dzień Europejskiego Szczytu Gospodarczego w Warszawie przebiegł na szczęście spokojnie.
Czwartek 29 kwietnia już dawno uznany został jako szczytowy dzień nie tyle samego szczytu, ile towarzyszącego mu napięcia. Spodziewana wielotysięczna demonstracja alterglobalistów nosiła międzynarodowy kryptonim Antyszczyt Wa29. To właśnie przeciw niej zgromadzone zostały w Warszawie policyjne siły, które liczebnością przewyższyły nawet oddziały ZOMO rzucane do walki w mrocznych czasach stanu wojennego.
Okazało się, że kilkudniowe jeżdżenie policyjnych kolumn z wyjącymi kogutami po całym mieście dało zakładany efekt prewencyjno-odstraszający. Demonstracja alterglobalistów była kilkakrotnie mniejsza od zapowiadanej — liczyła około 3 tys. uczestników — i przebiegła całkowicie spokojnie. Jej założenia programowe zostały w pełni wykonane — anarchiści, związkowcy, zieloni, socjaliści i wszelka radykalna lewica werbalnie zniszczyli kapitalizm, stolica zaś szczęśliwie nie ucierpiała.
Demonstranci przechodzili czterysta metrów od twierdzy Sofitel Victoria i posłali w jej stronę rolki papieru toaletowego. Jednak w hotelu nikt tego nawet nie zauważył i obrady toczyły się ustalonym trybem. Między innymi odbyły się dwie kolejne sesje plenarne, a po południu wielki namiot na hotelowym podwórku przyjął Polskie Forum Inwestycyjne, podczas którego swoje walory zaprezentowała przede wszystkim Warszawa.
Drugi dzień Europejskiego Szczytu Gospodarczego zakończył się przyjęciem bufetowym, wydanym wieczorem przez prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego w Łazienkach. Było to symboliczne nawiązanie do tematu jednego z czwartkowych seminariów: „Biegaj, jedz i bądź szczęśliwy”. Uczestnikom szczytu doskonale wychodzi drugi i trzeci człon tego hasła, ciut gorzej z pierwszym...