Nie chcemy już Zielonej Karty

Łukasz Świerżewski
opublikowano: 2001-08-08 00:00

Nie chcemy już Zielonej Karty

Ograniczenie do niezbędnego minimum konieczności stosowania certyfikatu Zielonej Karty i ułatwienia dla osób poszkodowanych za granicą to świetne pomysły. Nareszcie nie trzeba będzie pamiętać o wykupieniu lub odebraniu od ubezpieczyciela zielonego dokumentu, nie mówiąc już o tym, że dotychczas osoba poszkodowana za granicą przechodziła drogę przez mękę, chcąc uzyskać od zagranicznego towarzystwa odszkodowanie. Przy takich okazjach okazuje się bowiem nierzadko, że nasze PZU czy Warta to łagodne baranki w porównaniu ze strzegącymi każdego euro towarzystwami z „bardziej cywilizowanych” krajów.

Aby dobrodziejstwa unijnych systemów w ubezpieczeniach komunikacyjnych spłynęły na Polaków nie wystarczy jednak podpisanie umów międzynarodowych ani nawet uchwalenie znowelizowanego prawa. Konieczne jest bowiem dostosowanie naszego rynku ubezpieczeniowego do standardów stosowanych za granicą.

Ubezpieczyciele muszą więc — i to już teraz — zająć się swoimi portfelemi komunikacyjnymi. Część z nich od kilku lat nie potrafi tak skalkulować składek i zbudować takiego systemu likwidacji szkód, aby polisy te były rentowne. Co będzie za dwa lata, gdy polisa OC komunikacyjnego wystawiona w Polsce automatycznie zacznie obowiązywać w całej Europie. Towarzystwa mogą być niemile zaskoczone, gdy będą musiały wypłacać dożywotne renty portugalskim czy belgijskim ofiarom naszych nie zawsze ostrożnych kierowców.

Drugim zadaniem — tym razem państwa — jest objęcie skutecznym nadzorem jeżdżących po kraju pojazdów. Nie dotyczy to łapania zbyt rozpędzonych kierowców, ale uszczelnienia kontroli stanu technicznego, ważności polis obowiązkowych itp. Jeżeli za dwa lata nadal nie będzie wiadomo, ile po Polsce jeździ samochodów i ile z nich ma wykupione OC — mimo delegacji ustawowej MSWiA nie zrobiło nic w sprawie utworzenia centralnego rejestru pojazdów — to towarzystwa ubezpieczeniowe mogą uznać, że nie chcą obejmować gwarancją wszystkich zarejestrowanych w kraju pojazdów. Wtedy będzie można zapomnieć o rezygnacji z Zielonej Karty.