Dla firm kryzys oznacza nie tylko więcej zabiegów o utrzymanie poziomu sprzedaży i pozyskanie nowych kontraktów. To także czas, w którym rośnie ryzyko przestępstw gospodarczych. Potwierdzają to choćby raporty firmy Euler Hermes o upadłościach, które coraz częściej odnotowują przypadki wyłudzeń, szczególnie we współpracy z zagranicznymi kontrahentami. Ale nie trzeba szukać aż tak daleko.
Więcej zleceń
— W czasie kryzysu zauważamy znaczny wzrost zleceń od firm na zbieranie materiału dowodowego przeciwko ich pracownikom — mówi Mirosław Klepaczewski, wiceprezes Business Security Agency (BSA).
— Ostatnio trafia do nas około 2-3 razy więcej spraw związanych z problemami nadużyć pracowników — dodaje Piotr Łukaszczyk, z agencji detektywistycznej Detektyw 24. Z raportu Euler Hermes i Pracodawców RP z września 2012 r. wynika, że aż 78 proc. firm w ciągu roku ucierpiało z powodu nieuczciwych zachowań swoich pracowników. Jeśli dodać do tego przedsiębiorców, którzy podobnymi zdarzeniami się nie chwalą, obawiając się skazy na wizerunku, a także kradzieże, które nie zostały wykryte, można stwierdzić, że problem nadużyć pracowników dotyczy niemal każdej firmy. I nie chodzi o kradzież ryzy papieru do drukowania czy prywatny przejazd służbowym samochodem. To rzeczy, które zdarzają się w firmach najczęściej, ale są też wliczone w ryzyko i zwykle nie budzą niepokoju pracodawcy, dopóki straty, które powodują, mieszczą się w wyznaczonych granicach. Jednak nawet ogromne straty przez długi czas bywają niezauważone.
— Mieliśmy do czynienia z firmą transportową, która przez rok notowała straty rzędu kilkunastu tysięcy złotych z tytułu kradzieży paliwa przez pracowników, zanim się zorientowała, że coś jest nie tak — mówi Piotr Łukaszczyk.
Najłatwiej w księgowości
Kradzież paliwa przedstawiciele agencji detektywistycznych zaliczają do problemów, które zdarzają się w firmach najczęściej.
— Ale pracownicy kradną wszystko, niezależnie od wielkości firmy i branży — przedmioty, bazy danych, bazy klientów, cenniki. Straty często idą w setki tysięcy złotych — twierdzi Alicja Słowińska, która prowadzi własne biuro detektywistyczne.
— Pracowaliśmy także przy sprawach, w których straty wynosiły kilka milionów złotych — mówi Mirosław Klepaczewski. Jego zdaniem, BSA w swojej działalności najczęściej ma do czynienia z kradzieżami popełnianymi w księgowości.
— Z racji stosowanej od pewnego czasu praktyki polegającej na braku weryfikacji przez banki nazwy kontrahenta z numerem konta wskazanym do przelewu, często natrafiamy na sytuację, w której pracownik księgowości wyprowadza pieniądze firmy, wpisując swój numer konta z nazwą np. dostawcy prądu, dodając do tego stosowny tytuł przelewu — mówi Mirosław Klepaczewski.
Zdarza się także prowadzenie podwójnej księgowości. BSA jako klasyczny przykład przywołuje sprawę jednej z zagranicznych firm, której polski oddział zarządzany był przez specjalnie powołanego do tego pracownika. W trakcie śledztwa okazało się, że osoba ta prowadziła dwie księgowości — jedną oficjalną, którą widzieli właściciele firmy, i drugą „właściwą”, która oddawała faktyczny stan rzeczy.
— Różnice w gotówkowym stanie kasy firmy wynosiły prawie milion złotych — mówi Mirosław Klepaczewski.
Zdrady
Zdaniem Alicji Słowińskiej ,w ostatnim czasie szczególnie nasilają się działania związane z łamaniem zasad uczciwej konkurencji — podwójna praca, działania na rzecz innych firm, ujawnianie poufnych informacji. — W trudniejszej sytuacji gospodarczej częściej trafiają do nas zlecenia dotyczące fikcyjnych zwolnień lekarskich — mówi Jarosław Manastyrski, właściciel agencji detektywistycznej Nemezis. Pracownicy biorą zwolnienia, żeby jednocześnie dostawać pieniądze od ZUS i w tym czasie dorabiać w innej firmie — konkurencyjnej, albo u kogoś z rodziny.
— Mieliśmy nawet przypadek, że jeden z pracowników na takim fikcyjnym zwolnieniu pracował przez 2,5 roku — mówi Jarosław Manastyrski.
Twierdzi, że zdarzały się także przypadki zatrudniania się nocami w firmie trudniącej się przewozem osób i wykorzystywanie w tym celu służbowego samochodu, polecania przez sprzedawcę hurtowni zakupu towaru w innej, konkurencyjnej firmie, prowadzonej przez członka jego rodziny, czy też zarabianie na specjalnych zniżkach dla pracowników. Nierzadkie są także przykłady nadużyć w kadrze menedżerskiej.
— Pracownicy zakładają firmy podwykonawcze zarejestrowane np. na członków swojej rodziny, wystawiając na firmę, w której są zatrudnieni, faktury za usługi, które nie zostały wykonane lub były zupełnie niepotrzebne — mówi Mirosław Klepaczewski.
Winien nie tylko kryzys
Gorsza sytuacja gospodarcza niewątpliwie wpływa na zwiększenie ryzyka nadużyć ze strony pracowników. Ale pracodawcy też nie pozostają bez winy.
— W firmach brakuje profesjonalnych zabezpieczeń na wypadek nadużyć — zauważa Piotr Łukaszczyk.
Zdaniem Alicji Słowińskiej, nawet jeśli przedsiębiorstwa mają zabezpieczenia, to często nie są one odpowiednie.
— Posiadanie monitoringu, kamer czy ochrony nie oznacza dobrego zabezpieczenia. Bywa, że kamery ustawione są w nieodpowiedni sposób, a ochrona jest w zmowie ze sprawcami — mówi Alicja Słowińska.
Niektórzy przedstawiciele agencji detektywistycznych zauważają również różnicę w podejściu do zabezpieczeń na wypadek nadużyć pracowników firm z polskim i zagranicznym kapitałem.
— Polskie firmy lepiej sobie z tym radzą, ponieważ wiedzą, że jeśli tylko pracownik będzie miał okazję do nadużycia, to prawdopodobnie z niej skorzysta. Przedsiębiorstwa z kapitałem zagranicznym przeważnie ignorują ten problem, dopóki nie doświadczą go na własnej skórze — mówi Alicja Słowińska.
Warto jednak zatroszczyć się o zabezpieczenia.
— Pracownikom, którzy mają służbowe auto, warto zamontować GPS. Można też kontrolować pracowników wychodzących z pracy co jakiś czas, żeby mieli świadomość, iż taka kontrola może się wydarzyć — radzi Jarosław Manastyrski.
Przemyślana prewencja jest w tym przypadku najlepszym sposobem na ograniczenie strat z tytułu nadużyć pracowników. Kiedy firmy zgłaszają się do agencji detektywistycznych, zwykle jest już późno i można tylko próbować zaradzić pogłębianiu się strat. Ponadto praca detektywa kosztuje stosownie do stopnia trudności sprawy. A udowodnienie nadużycia nie jest proste.
— Prowadzenie przez nas sprawy kosztuje około 1500 zł dziennie, zwykle trwa kilka dni, a wiec całościowy koszt zamyka się w kwocie 5-6 tys. zł — mówi Jarosław Manastyrski.
— Koszt naszych usług podlega indywidualnej wycenie zależnie od czasu pracy i czynności, jakie trzeba wykonać. Może sięgać od kilku do kilkunastu tysięcy złotych — informuje Piotr Łukaszczyk.