Według Stanisława Kluzy, ministra finansów, rozmowa na temat konkretnego terminu przyjęcia euro jest pozbawiona sensu.
— Najlepszym przykładem są Węgry. Wskazanie daty i potem jej przekładanie może mieć znacznie gorsze skutki dla rynku niż powstrzymywanie się od wyznaczenia terminu — powiedział Stanisław Kluza w wywiadzie dla agencji Bloomberg.
Jesteśmy jedynym nowym krajem członkowskim, który nie wskazał terminu wstąpienia do strefy euro. Żeby przyjąć wspólną walutę, Polska musiałaby m.in. zredukować deficyt poniżej 3 proc. w relacji do PKB z 4,6 proc. PKB w tym roku. Polska miała tego dokonać już w 2007 r., jednak — jak ujawnił minister — będziemy się starać o opóźnienie tego terminu.
— Zamierzamy przekonać UE co do korzyści wynikających z wolniejszego redukowania deficytu budżetowego. Stopniowa redukcja, mamy nadzieję, pokaże postęp, jaki robimy — dodał minister.