
„PB”: Komisja Nadzoru Finansowego opublikowała niedawno ostrzeżenie przed nadmiernym ufaniem finfluencerom. Kim właściwie oni są?
Agata Gawin: Temat jest teraz dosyć szeroko dyskutowany nie tylko u nas, ale też w innych krajach europejskich. Jest związany z działalnością w internecie osób, wykazujących się szczególną aktywnością w zakresie rynku kapitałowego. Wiarygodność informacji w internecie jest potwierdzana liczbą polubień, followersów — im więcej ich mamy, tym większym zaufaniem się cieszymy. To przeniosło się na rynek finansowy. Popularne w internecie osoby publikują na Twitterze, Instagramie, YouTubie informacje dotyczące rynku kapitałowego i zaczęły istnieć jako swego rodzaju autorytety. Publikują analizy rynku, przewidują zachowane kursu akcji czy surowców, uwiarygadniają się jako profesjonaliści wykresami i statystykami. Za tymi tzw. finfluencerami podążają szczególne młode osoby. W pewnym zakresie jest to działalność bardzo pozytywna — finfluencerzy popularyzują pewne pojęcia, zwiększają zainteresowanie rynkiem kapitałowym, pokazują pewne zależności. To potrzebna działalność ze względu na niski poziom edukacji społeczeństwa. My to doceniamy.
W jaki sposób finfluencerzy mogą naruszać prawo?
Przede wszystkim niektórzy nie mają odpowiedniego wykształcenia ani doświadczenia w zakresie finansów. Nie zawsze są obiektywni i mogą kierować się własnym interesem. Mogą być wynagradzani za publikowane treści, mogą liczyć na inne profity. Od dawna zwracamy uwagę, żeby zachowywać szczególną ostrożność w podejmowaniu decyzji inwestycyjnych na podstawie informacji z internetu. Finfluencerzy często rekomendują nabycie lub zbycie instrumentów finansowych, mogą też manipulować kursem. Przypadek GameStopu z ubiegłego roku dowodzi, że może to przybrać dużą skalę.
W internecie często dodaje się informację z gwiazdką, że komentarz nie jest rekomendacją — i już. Co tak naprawdę KNF może z tym zrobić? Czy w urzędzie jest specjalna komórka, która śledzi social media i próbuje wyłapywać finfluencerów naruszających przepisy?
Samo działanie w social mediach i dzielenie się wiedzą nie jest czymś nagannym. Zajmujemy się tym, co jest niewłaściwe, przede wszystkim manipulacjami. Mamy w urzędzie departament, który monitoruje rynek i przygotowuje w uzasadnionych przypadkach zawiadomienia do prokuratury. Nową rzeczą jest to, że rekomendacje wyszły poza podmioty licencjonowane. To jest udostępniane szerokiej grupie, więc powinno spełniać pewne wymogi transparentności. W tym zakresie Komisja Europejska i ESMA, czyli europejski regulator, przygląda się przepisom oraz temu, jak należałoby je ewentualne poprawić, by granice były jasne — co wolno, a czego nie.
Na co osoby śledzące influencerów finansowych powinny zwracać uwagę i przy jakiego rodzaju poradach czy rekomendacjach powinny im się zapalać czerwone lampki?
Jeśli chodzi o inwestowanie, to inwestor cały czas powinien myśleć o jednym — ile z zainwestowanych kwot mogę stracić i gdzie jest granica bólu, której nie mogę przekroczyć. Warto zadać sobie pytanie, czy osoba, za którą podążamy w internecie, naprawdę bezinteresownie chce podzielić się swoją wiedzą po to, żebyśmy zarobili pieniądze. Jeżeli czytamy, że ktoś zarobił na jakiejś transakcji, widzimy nawet mające to potwierdzić zrzuty ekranu, to trzeba zadać sobie pytanie, czy mimo tego „uwiarygodnienia” warto podążać za tą osobą. Skąd wiemy, że nasze pieniądze nie posłużą np. do tego, żeby podbić kurs danej spółki, a nasz guru zamknął pozycję z zyskiem i potem chwalił się nią, by pozyskać kolejnych followersów? Takie transakcje na mało płynnych spółkach nie są trudne. Finfluencerzy mogą na takich spółkach publikować analizy, które staną się samospełniającą się przepowiednią. Warto też pamiętać o tym, że gdy ktoś w samych superlatywach wypowiada się o ofercie spółki — czy to w crowdfundingu, czy na giełdzie — to już powinno być dla nas ostrzeżeniem. Gdy widzi się same plusy i nie widzi żadnego ryzyka, to powinien być sygnał, że finfluencer może otrzymywać jakieś wynagrodzenie od spółki, o czym nie wiemy. Na koniec zawsze warto zadać sobie jedno pytanie — ile mogę stracić?
Podcast Puls Biznesu do słuchania co piątek od rana w twojej aplikacji podcastowej oraz na pb.pl/dosluchania
dziś: „Giełda w czasie niepewności”
goście: Michał Krajczewski — Bank BNP Paribas, Kamil Cisowski — Xelion, Konrad Ryczko — DM BOŚ, Robert Sochacki — Beta Securities, Agata Gawin — KNF
