Nie ma bata na Pawlaka i Rydzyka

Dawid Tokarz
25-05-2009, 06:41

Co łączy wicepremiera z PSL i twórcę Radia Maryja? Szefują fundacjom, które naruszają prawo. I mają się świetnie.

Czy można działać jak spółka handlowa i korzystać z ulg podatkowych należnych tylko fundacjom? Zgodnie z prawem nie. W praktyce —tak. Dowodzą tego losy opisanych przez "PB" w 2008 r. trzech fundacji: Lux Veritatis i Nasza Przyszłość, kierowanych przez o. Tadeusza Rydzyka, oraz Rozwoju, której szefuje Waldemar Pawlak, prezes PSL.

Od lat zdecydowaną większość pieniędzy (około 80 proc.) wydają nie na szlachetne cele zapisane w statucie, ale na robienie interesów. Fundacje kontrolowane przez redemptorystę zarządzają m.in. Telewizją Trwam, księgarnią, prywatnym gimnazjum i liceum oraz Wyższą Szkołą Kultury Społecznej i Medialnej. A fundacja kierowana przez wicepremiera i ministra gospodarki pomaga PSL w kampaniach wyborczych i zarządza nieruchomościami.

Profesorowie Henryk Cioch i Andrzej Kidyba, uznani eksperci od prawa fundacyjnego, mówią wprost, że to naruszenie ustawy o fundacjach, na które powinni zareagować tzw. ministrowie właściwi. To samo stwierdziły, niezależnie od siebie, dwie prokuratury: wrocławska i warszawska, które po naszych tekstach zajęły się tematem.

Ministrem właściwym dla fundacji o. Rydzyka jest Bogdan Zdrojewski. Choć mógł on wyznaczyć termin do usunięcia uchybień w działalności fundacji, zażądać zmiany ich władz, wystąpić do sądu o zawieszenie zarządu fundacji i wyznaczenie zarządcy przymusowego oraz o stwierdzenie, czy fundacje działają zgodnie z prawem, to przez trzy miesiące nie zrobił nic. Wreszcie poprosił sąd o wydanie orzeczeń dotyczących zgodności działania obu fundacji "z przepisami prawa i statutem oraz z celem, w jakim zostały ustanowione".

Jego wnioski zostały właśnie oddalone. W uzasadnieniu, do którego dotarliśmy, sąd stwierdził, że minister powinien wskazać, jakie konkretnie nieprawidłowości powinny być zbadane.  Czy szef resortu kultury poprawi wnioski zgodnie z sugestią sądu? Przez dwa dni nie znalazł czasu, by odpowiedzieć na to pytanie.

O ile szef resortu kultury źle przygotował wnioski do sądu, o tyle Marek Sawicki, minister rolnictwa, nadzorujący Fundację Rozwoju (FR), swojego w ogóle nie złożył. Wiceprezes PSL i były członek Rady Kuratorów FR (za jego kadencji fundacja też łamała prawo) już ponad rok robi wszystko, żeby zablokować wyjaśnienie sprawy. Podlegli mu urzędnicy wezwali jedynie zarząd FR do usunięcia "uchybień", zapominając przy tym o podaniu jakiegokolwiek terminu, w jakim ma to nastąpić. Brak wniosku do sądu Marek Sawicki tłumaczy korzystną dla FR opinią, którą na jego zlecenie przygotował prawnik.

Notabene w ostatnich wyborach kandydował on do Sejmu z listy PSL. Opinia opiera się na twierdzeniu, że przewaga działalności gospodarczej nad statutową w FR jest "jednorazowa" i "krótkotrwała", a wynika m.in. z tego, że fundacja PSL jest "na starcie". To wszystko nieprawda, bo FR działa od siedmiu lat i przez cały ten czas narusza prawo.

Więcej w poniedziałkowym "Pulsie Biznesu"

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / / Nie ma bata na Pawlaka i Rydzyka