Nie ma chętnych na Jelcza

PJ
opublikowano: 21-12-2009, 00:00

Nie wpłynęła ani jedna oferta na sprzedaż majątku produkcyjnego autobusów. Syndyk chce przetarg powtórzyć.

Nie wpłynęła ani jedna oferta na sprzedaż majątku produkcyjnego autobusów. Syndyk chce przetarg powtórzyć.

W PRL w wielu polskich miastach jeździły legendarne już dziś autobusy "ogórki" produkowane w zakładach samochodowych Jelcz. W latach 90. fabryka przejęta przez Sobiesława Zasadę produkowała z mniejszym lub większym powodzeniem ich następców. Ostanie lata to coraz większe kłopoty zakładu zakończone w 2008 r. ogłoszeniem upadłości. Do fabryki wszedł syndyk, produkcji autobusów nie udało się utrzymać. Jesienią ogłoszono przetarg na majątek służący do ich produkcji. Pierwsze podejście zakończyło się niedawno porażką. Do syndyka nie wpłynęła ani jedna oferta.

— Nieco wcześniej kilkukrotnie kontaktowała się z nami duża firma, działająca m.in. w branży motoryzacyjnej. Ostatecznie oferty nie złożyła. Nie rezygnujemy jednak z formuły przetargu. W pierwszej połowie stycznia zapadną decyzje w tej sprawie — mówi Marek Rybak, syndyk Jelcza.

Oferentów zniechęcić mogła cena (29 mln zł) lub kryzys, który ogranicza zapał do rozpoczynania jakiejkolwiek produkcji.

Nikt z wielkich producentów autobusów na razie nie chce Jelcza. Ostatni właściciel — grupa Sobiesława Zasady — stracił zainteresowanie, nie kryjąc niezadowolenia z działań syndyka. Solaris kierowany przez Krzysztofa Olszewskiego wielokrotnie powtarzał, że nie weźmie fabryki. Nie są zainteresowani także Scania, MAN czy Volvo, mający w Polsce swoje fabryki.

29

mln zł Na tyle syndyk wycenił wystawiony na sprzedaż majątek Jelcza.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PJ

Polecane