Nie ma co straszyć dramatem frankowców

  • Przemysław Kwiecień
opublikowano: 29-10-2014, 00:00

W mediach zrobiło się głośno w temacie referendum w Szwajcarii, które odbędzie się 30 listopada.

Zdecyduje ono, czy tamtejszy bank centralny (SNB) powinien zwiększyć udział złota w swoich rezerwach walutowych do minimum 20 proc. i utrzymywać ten udział powyżej tego progu w przyszłości. Dodatkowo musiałby całe złoto przechowywać w Szwajcarii.

Temat jest oczywiście i ciekawy, i rynkowy z punktu widzenia cen złota, które w ostatnich miesiącach spadały m.in. ze względu na oczekiwane podwyżki stóp procentowych w USA (wyższe stopy w dolarze zwiększają koszt alternatywny posiadania złota w fizycznej postaci). Gdyby SNB musiał dostosować się do wymogów inicjatywy, musiałby kupić na rynku około 40 proc. rocznej podaży. Nie ulega wątpliwości, że w takiej sytuacji do gry włączyliby się inwestorzy finansowi i na złocie mielibyśmy nową hossę, a prawdopodobnie bańkę. Inwestycyjnie jest to o tyle ciekawy wątek, że do referendum został miesiąc, w sondażach zwolennicy inicjatywy mają przewagę, zaś ceny złota na razie w ogóle nie reagują. Jednak w polskich mediach wątek cen złota w zasadzie nie istnieje, dyskusja koncentruje się na kursie franka. Jako całkowicie absurdalne i niedorzeczne odbieramy stwierdzenia i prognozy, że w przypadku przeforsowania takiej inicjatywy kurs CHF/PLN miałby powrócić powyżej 4,0 zł.

Pragniemy uspokoić: o ile temat jest bezpośrednio związany z frankiem, nie ma powodu, aby ze względu na referendum kurs CHF/PLN miał się znacząco zmienić. Przede wszystkim pamiętajmy, że jest on wypadkową kursów EUR/ PLN i EUR/CHF. Na EUR/PLN szwajcarskie referendum wpływu nie ma absolutnie żadnego. Aby kurs CHF/PLN rósł, EUR/ CHF musi spadać. Obecnie kurs wynosi 1,2055, a SNB obiecał nie dopuścić do spadku poniżej 1,20, więc miejsca na umocnienie franka wobec euro nie ma wiele. Argument, że wobec konieczności utrzymywania 20 proc. rezerw w złocie bank poddałby kurs 1,20 (czyli zgodził się na jego spadek), jest całkowicie niedorzeczny. Nie ma absolutnie żadnego powodu, aby SNB uczynił to właśnie z tego powodu. Kwestia akumulacji fizycznego złota to obszar zarządzania rezerwami walutowymi — po zakupie euro i dolarów (warto pamiętać, że SNB, interweniując, kupuje nie tylko euro, ale także dolary), SNB zamiast lokować te waluty w bezpieczne instrumenty dłużne, część z tych kwot przeznaczałby na zakup złota. Taki nakaz skomplikowałby mu skuteczne zarządzanie rezerwami, ale w żaden sposób nie wpłynąłby ani na intencje (mające charakter makroekonomiczny), ani na możliwość (bank może wyemitować dowolną ilość franków, jedynym zmartwieniem jest rosnąca baza monetarna oraz konieczność zarządzania rosnącymi rezerwami) utrzymania kursu EUR/CHF powyżej 1,20. Naszym zdaniem, kurs CHF/ PLN pozostanie w najbliższym czasie stabilny, fluktuując w przedziale 3,40-3,65.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Przemysław Kwiecień, CFA, X-Trade Brokers DM

Polecane