Nie ma żadnych kompromisów

Barbara Warpechowska
opublikowano: 2012-09-29 09:20

Rozmowa ze Zbigniewem Wiegnerem, szefem budowy elektrowni atomowej w Finlandii.

„Puls Biznesu”: Kierował pan budową części jądrowej elektrowni w Finlandii. Jak pan tam trafił?

Zbigniew Wiegner (fot. ARC)
Zbigniew Wiegner (fot. ARC)
None
None

Zbigniew Wiegner: Kiedy kończyłem budowę nowego bloku energetycznego w elektrowni Łagisza w Będzinie, zaproponowano mi udział w rekrutacji na stanowisko kierownika budowy w Olkiluoto-3. Wcześniej nie miałem okazji budować elektrowni jądrowych, dlatego chętnie podjąłem się tego wyzwania.

Kiedy pan tam pracował?

Od marca 2008 r. do kwietnia 2010 r., a potem jeszcze przez pół roku dojeżdżałem na konsultacje. Moje zadanie już się skończyło. Na ostatnie betonowanie kopuły antyterrorystycznej reaktora zaproszono mnie w ubiegłym roku latem.

Najtrudniejsze momenty podczas realizacji projektu?

Tak jak podczas każdej budowy zdarzały się trudne sytuacje i technologiczne wyzwania. Do nich mogę zaliczyć m.in. betonowanie płyty dennej pod reaktor, kiedy wlewaliśmy 22 tys. msześc. betonu bez przerwy. Zajęło to aż pięć dni. Było to największe betonowanie w Europie w minionej dekadzie. Pracownicy z polskiej firmy podwykonawczej Polbau Opole świetnie poradzili sobie w Olkiluoto także z wybetonowaniem fundamentu największej na świecie turbiny (1650 MW). W Finlandii betonowano bez przerwy przez 48 godzin. Problemy sprawiała też pogoda, kiedy musieliśmy betonować ściany osłon reaktora podczas silnych mrozów lub krótkiego, ale upalnego fińskiego lata. Przy takich inwestycjach należy zachować najwyższe standardy bezpieczeństwa i jakości robót, dlatego również m.in. montaż każdego z kilkusettonowych pierścieni lub kopuły, osłony gazowej reaktora, wymaga najwyższej precyzji.

Rozruch Olkiluoto-3 planowano na 2009 r. Kilkakrotnie przesuwano terminy. Teraz mówi się o uruchomieniu w 2015 r. Przekroczono również budżet o 1,7 mld euro (kontrakt opiewał na 3 mld euro). Z czego wynika opóźnienie?

Według mnie złożyło się na to wiele przyczyn. Po pierwsze, blok EPR budowany w Olkiluoto jest prototypem. To pierwszy na świecie reaktor tego typu. Dlatego trudno było przewidzieć wszystkie problemy techniczne. Tak się dzieje we wszystkich gałęziach przemysłu. Kolejny taki reaktor budowany we francuskiej elektrowni Flamanville ma mniejsze opóźnienie (2 lata) i budżet przekroczony o 1 mld euro (z planowanych 4 mld euro zrobiło się 5 mld euro), a dwa kolejne bloki EPR w Taishan w Chinach nie mają żadnych opóźnień ani przekroczenia kosztów. Po drugie, wykonawca — Areva — budując ten model zakładał deterministycznie, że pomimo minimalnego prawdopodobieństwa mogłoby w przyszłości dojść do jakichś niefortunnych zdarzeń, np. odcięcia energii, tsunami czy uderzenia przez samolot jak w zamachu 11 września w Nowym Jorku. Takie podejście Arevy jest niezwykle czasochłonne i bardzo drogie. Ale Francuzi są dumni z takiej postawy — EPR jest najbezpieczniejszą znaną obecnie konstrukcją. I po trzecie, fiński dozór jądrowy (STUK), który w przypadku stwierdzenia jakichkolwiek uchybień czy nawet podejrzeń, nakazywał zatrzymanie budowy i wykonanie poprawek, oczywiście na koszt wykonawcy.

Jak mieszkańcy wyspy podchodzą do budowy elektrowni jądrowej?

OL-3 to już trzecia z kolei elektrownia na wyspie Olkiluoto. Inwestycja znajduje się w gminie Eurajoki, zaś największe miasteczka w pobliżu to oddalona o 13 km od elektrowni Rauma i o 40 km — Pori. Wątpliwości mieszkańców wyspy zostały rozwiane ponad 30 lat temu, gdy inwestor — TVO — zdecydował się na budowę OL-1 i OL-2. Dzieje się tak również dzięki polityce absolutnej jawności prowadzonej przez inwestora. Cały czas działa centrum informacyjne, otwarte 7 dni w tygodniu, gdzie każdy może przyjść i uzyskać odpowiedzi na pytania dotyczące siłowni. Gmina korzysta z rozwoju lokalnej przedsiębiorczości. Rozwijają się firmy sektora gastronomiczno-noclegowego, ogólnomedycznego czy branża ubezpieczeń. Ponad 4000 osób, które pracują przy budowie, korzysta przecież z lokalnego rynku. Inwestycja to również dodatkowe wpływy do budżetu gminy z podatków, a to przekłada się na rozwój jej infrastruktury, szkół. Wielu pracowników przeprowadza się z rodzinami, z którymi współtworzą lokalne społeczności.

W Polsce budowa elektrowni jądrowej wywołuje wiele obaw. Boimy się zaniedbań, nieprawidłowości i rozmaitych działań na skróty.

Najważniejsze przy takich inwestycjach to postawić na jakość materiałów i wykonania oraz na wykwalifikowanych specjalistów. Polska ma ekspertów w dziedzinie budowy tego typu siłowni, którzy zdobywali doświadczenia przy różnych inwestycjach na świecie. Ponad połowa pracowników budujących elektrownię OL-3 w Olkiluoto to Polacy. Z tego potencjału należy korzystać. Nie wolno również oszczędzać w sferze bezpieczeństwa. Budując taką inwestycję, zawsze należy się kierować zasadami kultury bezpieczeństwa i bezpieczeństwa jądrowego. Bezpieczeństwo jądrowe to także ważna społeczna kontrola na każdym etapie budowy. Instytucje państwowe mogą też kontrolować wszystko i na każdym etapie zgodnie z zasadą: Nie ma żadnych kompromisów. Jeśli tylko coś nie gra, przerywamy działania i podnosimy jakość prac.

Mówi pan o kulturze bezpieczeństwa jądrowego. Jak pan to rozumie?

Kultura bezpieczeństwa jądrowego to zespół pojęć, który można podzielić na dwie kategorie. Pierwsze to „nuclear safety”, czyli bezpieczeństwo jądrowe. Chodzi o przedsięwzięcia, począwszy od sformułowania koncepcji poprzez projektowanie, wykonawstwo, eksploatację oraz likwidację, które na każdym etapie analizują zagrożenia dla otoczenia, regionu, kraju związane ze stosowaniem technologii jądrowej. Trzeba pracować zgodnie z zasadą: Wyeliminuj wszelkie zagrożenia — nawet te nieprawdopodobne — przez budowę kolejnych zabezpieczeń. Drugie pojęcie to „safety culture” — kultura bezpieczeństwa. Można ją wyjaśnić jako całokształt działań mających wykształcić taki sposób myślenia i działania, który ma na celu eliminację wypadków i incydentów z każdej dziedziny życia. Dzięki pracy przy takich inwestycjach jak OL-3 Polacy mogą zdobyć tę wiedzę, wykształcić w sobie taki sposób myślenia i działania przy innych projektach.

Zbigniew Wiegner

Absolwent Wydziału Inżynierii Lądowej Politechniki Warszawskiej. Z branżą budowlaną związany od ponad 30 lat. Pracował m.in. przy budowie hut w Afryce, osiedla mieszkaniowego w Warszawie i drapaczy chmur w Moskwie. Obecnie pracuje przy budowie bloku energetycznego o mocy 900 MW w Elektrowni w Rybniku.