Raport WHO wskazuje, że 33 z 50 miast z najgorszym powietrzem w Unii Europejskiej znajduje się w Polsce. Według danych Komisji Europejskiej z powikłań powstających z powodu złej jakości powietrza corocznie umiera w naszym kraju około 45 tys. osób. Główną przyczyną zanieczyszczeń powietrza w Polsce jest indywidualne ogrzewanie budynków, na które przypada 91 proc. szkodliwych emisji. Z zakładów przemysłowych i elektrowni pochodzi 2 proc. zanieczyszczeń, a z samochodów około 6 proc. — podaje Najwyższa Izba Kontroli.

Recydywiści
Polski Alarm Smogowy przeanalizował dane z 2016 r. zebrane przez wszystkie stacje pomiarowe Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska (GIOŚ).
— Inspektorat posiada ponad 150 automatycznych stacji pomiarowych i prawie drugie tyle z manualnym pomiarem — mówi Piotr Siergiej z Polskiego Alarmu Smogowego. Na liście miast z najgorszym powietrzem znaleźli się smogowi recydywiści, od lat zajmujący czołowe miejsca, ale pojawiły się również miasta z Pomorza, uznawane dotąd za czyste. Więcej wiatru na wybrzeżu skutecznie przegania smog z nadmorskich miast.
Zestawienia pokazują najbardziej zanieczyszczone miasta w Polsce, uwzględniając pomiary pyłu PM10, czyli o wielkości do 10 mikrometrów, i rakotwórczego benzo(a)pirenu (BAP). W każdym wykazie ujęto tylko te miejscowości, w których znajdowała się stacja pomiarowa. Oznacza to, że podobne zanieczyszczenie występować może w miejscowościach o zbliżonym typie zabudowy i sposobie ogrzewania domów.
Przekroczone stężenie
Średnioroczne stężenia pyłu PM10 nie powinny przekraczać 40 mikrogramów na metr sześc. Na liście miast, w których dopuszczalny poziom został przekroczony, znajdują się poza Krakowem, Katowicami i Warszawą głównie miejscowości średniej wielkości, bądź nawet tak małe jak śląski Godów, liczący zaledwie 2000 mieszkańców. Większość najbardziej zanieczyszczonych miast znajduje się na Śląsku, w Małopolsce i woj. łódzkim. Według norm jakości powietrza liczba dni z przekroczoną normą stężenia pyłu PM nie powinna przekraczać 35 w roku. Niestety w wielu polskich miastach jest ich znacznie więcej.
W Polsce są też miasta, w których notuje się znacznie mniej dni smogowych. Na przykład w Białymstoku tylko dwa, trzy w Sopocie i Suwałkach, pięć w Gdyni, sześć w Słupsku, dziewięć w Gdańsku, 10 w Piwnicznej, 11 w Olsztynie, 13 w Mrągowie i Szczecinie.
Domowe kopciuchy
BAP to węglowodór aromatyczny powstający podczas spalania paliw stałych w niskich temperaturach. Jego głównym źródłem w Polsce są gospodarstwa domowe, używające tzw. kopciuchów — pozaklasowych kotłów na węgiel i drewno. Obowiązująca norma to średnioroczne stężenie 1 ng/m sześc. Poziom BAP w polskich miejscowościach od lat jest najwyższy w Unii Europejskiej. Rekordowe przekraczenia normy tego rakotwórczego związku prawie 18 razy.
Najwyższe dobowe stężenie BAP — 83,93 ng/m sześc. — występowało w Nowej Rudzie od 18 do 24 stycznia 2016 r. Bardzo wysoką wartość odnotowano również w Kościerzynie i Wejherowie. Średnioroczne normy przekroczono tam odpowiednio: o 1000 i 800 proc. Najniższe stężenie średnioroczne BAP (poza stacjami pozamiejskimi) zanotowano w: Suwałkach i Białymstoku (1,1 ng/sześc.), Olsztynie (1,3 ng/sześc.), Koszalinie (1,5 ng/ sześc.), Płocku (1,6 ng/ sześc.), Warszawie (1,7 ng/sześc.) oraz Lublinie, Wągrowcu, Elblągu (1,8 ng/ sześc.) i Pile (2,1 ng/sześc.).
Czekanie na normy paliw
Polska ma najbardziej liberalne w Unii Europejskiej zasady określania, jakie stężenie zanieczyszczeń w powietrzu wymaga poinformowania społeczeństwa. Gdyby w Warszawie, Zabrzu czy Krakowie obowiązywałyby takie przepisy jak w Paryżu, to alarm smogowy byłby ogłaszany znacznie częściej. Od października 2017 r. zaczęło obowiązywać rozporządzenie resortu rozwoju, które zaostrza normy emisyjne dla domowych kotłów grzewczych. Mniej ekologiczne kotły będzie można sprzedawać i instalować w domach do końca czerwca 2018 r. Nadal nie ma jednak norm jakości paliw stałych. Według deklaracji rządu miały zacząć obowiązywać przed obecnym sezonem grzewczym i wykluczyć wykorzystanie mułów i flotokoncentratów, czyli paliw najniższej jakości.
— Bez wprowadzenia w Polsce norm jakości węgla i systemu kontroli jego jakości takie zestawienia będziemy oglądali jeszcze przez wiele lat — twierdzi Andrzej Guła, lider Polskiego Alarmu Smogowego.
Co powiedział minister
Mówienie w Polsce o smogu jest pytaniem o węgiel. To dominujące źródło energii cieplnej i elektrycznej, a równocześnie główne źródło zanieczyszczeń. Najskuteczniejszym rozwiązaniem byłoby — na tyle, na ile to możliwe — wycofanie węgla i innych paliw stałych z użytku domowego, a w kraju stopniowe zastępowanie dużych mocy węglowych rozproszoną energetyką odnawialną i czystszymi źródłami energii, co wielokrotnie podkreślała Małgorzata Smolak z Fundacji ClientEarth Prawnicy dla Ziemi. Minister energii Krzysztof Tchórzewski ma inny plan. 1 grudnia 2017 r. podczas uroczystości Barbórkowych w Rudzie Śląskiej zapewniał, że do 2050 r. krajowe zapotrzebowanie na węgiel kamienny pozostanie na obecnym poziomie, co będzie wymagało budowy nowych kopalń.
— Rząd Polski postawił w Brukseli na górnictwo. I co teraz? Wypną się na nas, powiedzą: „Panie ministrze, jak to wszystko wygląda, Śląsk nie chce przecież górnictwa i węgla, nie macie gdzie kopać”. Dopuścimy do tego? Stanąłem dzisiaj razem z wami i w związku z tym ja wyjdę — przepraszam za wyrażenie — na dupka, jeżeli tak się stanie. Ja nie chcę na to pozwolić — relacjonował PAP emocjonalne wystąpienie Krzysztofa Tchórzewskiego, nagrodzone przez górników długimi brawami. Minister, apelując o odwrócenie antygórniczych tendencji na Śląsku, mówił:
— Chcę mieć co najmniej dwa miejsca na dobry węgiel i na dobre kopalnie. I będziemy je budować. Tylko dajcie mi miejsce, bo dzisiaj na Śląsku go nie ma, to trzeba odkręcić. Wezwał też wojewodę śląskiego, by uchylał uchwały samorządów, blokujące potencjalne projekty górnicze.