Nie można dopuścić do deflacji

Richard Mbewe
20-02-2003, 00:00

Jeszcze kilka lat temu wydawało się, że jednym z głównych problemów gospodarczych naszego kraju przez długi czas będzie wysoka inflacja. A tu w stosunkowo krótkim czasie udało się obniżyć inflację prawie do zera. Według danych GUS, inflacja w Polsce spadła obecnie do rekordowo niskiego poziomu 0,4 proc. Według moich przewidywań, inflacja może dalej spadać, osiągając nawet poziom poniżej zera — zjawisko takie nosi nazwę deflacji. Do takiej sytuacji może dojść latem tego roku, jeśli okaże się, że znów mamy urodzaj i ceny żywności dalej będą spadać. Nawet wzrost cen ropy naftowej na rynkach światowych, będący skutkiem ewentualnej wojny z Irakiem, może nie doprowadzić do wzrostu inflacji, ze względu na konstrukcję koszyka inflacyjnego, którego aż 30 proc. stanowią ceny żywności i napojów bezalkoholowych.

Dopiero co udało nam się uporać z inflacją, a już coraz poważniejsze staje się inne zagrożenie — deflacja. Z teorii ekonomii wiadomo, że stale spadające ceny są bardzo niebezpieczne, ponieważ konsumenci nie inwestują, czekając, że można będzie kupić taniej. W efekcie spada wzrost gospodarczy.

Deflacja polega na obniżaniu ogólnego poziomu cen dóbr i usług, a także produkcji i zatrudnienia, w wyniku ograniczenia dopływu pieniądza do gospodarki. Uwzględniając tę definicję łatwo zauważyć, że wszystkie trzy zjawiska związane z deflacją grożą Polsce. Dynamika ceny dóbr i usług systematycznie spada, może być nawet ujemna. Produkcja znajduje się na niskim poziomie, a pieniądze nie napływają do gospodarki z różnych powodów, m.in. wysokich stóp procentowych, polityki kredytowej banków oraz panującej stagnacji. W tym względzie Polska nie jest odosobniona, bowiem przez ostatnie dwa lata wzrosła liczba krajów zagrożonych deflacją. Do Japonii (-0,3 proc.) dołączyły Chiny (-0,4 proc.), Czechy (-0,4 proc.), Hongkong (-1,5 proc.). Zagrożenie deflacyjne istnieje też w Singapurze.

Zagrożenia wynikające z deflacji to wzrost realnych stóp procentowych, prowadzący do wyższych kosztów kredytów, oraz zwiększenie zyskowności inwestycji spekulacyjnych. W przypadku Polski wiąże się to ze wzmocnieniem złotego, co nie jest dobre dla eksportu. Ponadto spadek cen może przyczynić się do spadku konsumpcji. Doprowadzi to do pogłębienia się stagnacji i wzrostu bezrobocia.

Skutki deflacji są jednak najgorsze dla zadłużonych firm i osób prywatnych, ponieważ wzrasta rzeczywisty poziom długu oraz koszt jego obsługi. Poza tym, ze względu na ogólny spadek cen, tanieje również majątek (np. nieruchomości), który stanowił zabezpieczenie tego długu. Deflacja jest groźna również dla banków, dlatego że wzrost realnego zadłużenia kredytobiorców i ich kumulujące się trudności z jego spłatą powodują, że szybko rośnie portfel złych długów. Topnieje wówczas kapitał banków, które ograniczają akcję kredytową, co stanowi kolejny czynnik utrudniający wzrost.

Warto zastanowić się, czy ma sens dalsza walka z inflacją oraz czy sensowne jest zwiększanie opodatkowania obywateli i firm w dobie pogłębiających się problemów gospodarczych kraju.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Richard Mbewe

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Surowce / Nie można dopuścić do deflacji