Nie obiecujcie złotych gór

MACIEJ JACENKO, dyrektor Działu Rynków Kapitałowych, BESI Grupo Novo Banco
06-11-2014, 00:00

Kiedy przedsiębiorcy myślą o debiucie giełdowym, to w pierwszej chwili utożsamiają go przede wszystkim z czynnikiem finansowym, czyli pozyskaniem dodatkowego kapitału na rozwój.

KOMENTARZ

To zrozumiałe, ponieważ ten efekt jest najszybciej zauważalny. Obecność na giełdowym parkiecie przynosi jednak liczne konsekwencje, które często w okresie przygotowań do IPO są niedoceniane przez zarządy firm. Wynika to przede wszystkim z tego, że ich wpływ na wyniki finansowe oraz rozwój firmy jest widoczny dopiero w dalszej perspektywie.

Jako przykład można podać chociażby wprowadzenie ładu korporacyjnego, często traktowanego bardziej w kategorii uciążliwego obowiązku niż szansy. Konieczność zmiany zasad funkcjonowania może oznaczać rewolucję dla firmy. Z jednej strony dotychczasowy właściciel, często założyciel, traci nad nią pełną kontrolę i musi dzielić się tak władzą, jak i wiedzą o spółce. W zamian zyskuje jednak uporządkowanie procesów zarządzania, rzetelną sprawozdawczość finansową i transparentność procesów. Wszystko to są czynniki, które decydują o poziomie zaufania inwestorów. Im większe zaufanie do spółki, tym większa wycena jej wartości — korzyści są więc obopólne. Zaproszenie do spółki nowych inwestorów stwarza także inne dodatkowe możliwości. Rzutki, niezależny członek rady nadzorczej lub przedsiębiorczy inwestor to dostęp do cennego know-how, kontakty i szansa na synergie wypracowywane w ramach spółek portfelowych.

O przyciągnięciu najlepszych inwestorów decydują dwa czynniki — wiarygodność i wizja. Niestety, zdarza się, że podczas przygotowań do giełdowego debiutu zarządy spółki myślą kategoriami „tu i teraz”. Jednym z kluczowych błędów jest coś, co fachowcy z branży z angielska nazywają „oversell and underdeliver”, czyli tak zwane obiecywanie złotych gór. Uczciwość w stosunku do inwestorów powinna być jedną z pierwszorzędnych zasad w procesie przygotowania firmy do wejścia na rynek publiczny. Zarząd spółki nie może obiecywać więcej, niż jest w stanie zrealizować. Zbyt optymistyczne prognozy dotyczące rozwoju czy wyników finansowych zostaną szybko zweryfikowane przez rynek. Skutkiem tego będzie obniżenie wiarygodności emitenta, a co za tym idzie spadek notowań wartości spółki na giełdzie.

Z drugiej strony, firmom zdarza się nie doceniać znaczenia tzw. equity story, czyli przekazu spółki do inwestorów. Jeśli mam sięgnąć do swojej kieszeni i sfinansować działania danego przedsiębiorstwa, to jako inwestor chcę mieć dokładną wiedzę o tym, co wybrana przeze mnie firma planuje, jaką ma wizję rozwoju i w jaki sposób zamierza wykorzystać pozyskane ode mnie pieniądze. Tymczasem zdarza się, że komunikaty do rynku ograniczane są do minimum, brak w nich jasnej strategii, która mogłaby przekonać inwestorów, że dana spółka jest warta ich zainteresowania, a z pomocą odpowiedniego kapitału może rozwinąć skrzydła.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: MACIEJ JACENKO, dyrektor Działu Rynków Kapitałowych, BESI Grupo Novo Banco

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Nie obiecujcie złotych gór