Nie potrafimy korzystać z SPC

Wojciech Surmacz
opublikowano: 11-01-2000, 00:00

Nie potrafimy korzystać z SPC

Polacy mają problemy z reakcją na błędy popełniane w trakcie produkcji

NIE TYLKO PRODUKCJA: Statystyczne Sterowanie Procesem można stosować również w usługach, np. w bankach. Narzędziem tym można doskonale regulować czas obsługi klienta — twierdzi Waldemar Lutyński, szef Centrum Sytemów Zarządzania SGS Supervise Poland. fot. Borys Skrzyński

Statystyczne Sterowanie Procesem (SPC) służy do eliminacji wad wyrobów już w trakcie ich produkcji. Polskie firmy stosujące tę metodę, ograniczają się często do rejestracji tych zakłóceń. Większość reaguje na nie dopiero po zakończeniu całego procesu produkcji. W ten sposób tracą czas i pieniądze. Na szczęście coraz więcej rodzimych podmiotów, zaczyna rozumieć, na czym polega SPC.

Wszelkie zakłócenia towarzyszące procesowi produkcji mają negatywny wpływ na jakość wyrobu. Metoda SPC (Statistical Process Control), czyli Statystyczne Sterowanie Procesem, umożliwia wykrycie i identyfikację przyczyn ich wystąpienia. To z kolei pozwala na ich natychmiastową eliminację.

— Chodzi o to, żeby przy wykorzystaniu metod statystycznych ustabilizować procesy zachodzące w przedsiębiorstwie — tłumaczy Waldemar Lutyński, szef Centrum Systemów Zarządzania w SGS Supervise Poland.

Jego zdaniem, żeby móc zastosować w firmie SPC, trzeba spełnić określone warunki. Przede wszystkim procesy w niej zachodzące muszą być uregulowane wewnętrznie, tak żeby można było bezpośrednio w nie ingerować.

— Metodą tą najlepiej objąć zjawiska najistotniejsze, powtarzalne, zachodzące w dłuższym okresie — podkreśla Zbigniew Banaśkiewicz, dyrektor Renaissance Technology Group (RTG).

Według niego, przy poprawnym prowadzeniu kart kontroli, które są podstawowym narzędziem SPC, skuteczność wykrywania braków w produkcji wynosi 95-100 proc.

Mylne pojęcie

Według Waldemara Lutyńskiego, w naszym kraju Statystyczne Sterowanie Procesem stosuje około 20 proc. firm posiadających Systemy Zarządzania Jakością. Przy czym są to najczęściej podmioty zajmujące się produkcją wyrobów w dużych seriach.

— Niestety w polskich firmach SPC często ogranicza się do tworzenia tzw. wykresów Pareto, analizujących ilość wad z rozbiciem ich na koszty produkcji. Wciąż brakuje bezpośredniej ingerencji w produkcję — relacjonuje Lutyński.

— W przypadku SPC mamy do czynienia z dwojakim podejściem. Pierwsze, to metoda bierna, polegająca na monitorowaniu produktów gotowych. Drugie, to metoda czynna, czyli bieżąca korekta wad wyrobu, wykrytych w trakcie produkcji. Ta jest o wiele bardziej efektywna. Pozwala zaoszczędzić czas i zmniejszyć koszty wytwarzania — wyjaśnia Janusz Brzezicki, konsultant KEMA Polska.

Więcej niż kontrola

Zdaniem Zbigniewa Banaśkiewicza, wśród krajowych podmiotów Statystyczne Sterowanie Procesem jest bardzo często mylone z kontrolą. Jak mówi, w Polsce wciąż funkcjonuje tradycyjna kultura organizacji produkcji. Zgodnie z SPC, nadmierne odchylenia od wartości docelowej produktu powinny budzić podejrzenia.

— Polskim problemem jest reagowanie. Powiedzmy, że firma produkuje łożyska. Są ustalone technologiczne granice tolerancji odchyleń od wartości docelowej tego produktu. W naszym kraju wszyscy są przyzwyczajeni, że jak coś się mieści w tym przedziale, to jest w porządku — możemy dalej pracować. W SPC tak nie jest. Jeżeli mamy tylko sygnał o niekorzystnej zmianie, należy natychmiast zareagować i wyeliminować ją — informuje dyrektor RTG.

Wzrost zainteresowania

Statystyczne Sterowanie Procesem stosuje się głównie w branżach motoryzacyjnej i elektronicznej.

— W Polsce metodę tę stosują przede wszystkim firmy, które posiadają lub ubiegają się o motoryzacyjne certyfikaty, np. QS 9000. One są po prostu zobowiązane przez tę normę do wdrożenia u siebie SPC — twierdzi Zbigniew Banaśkiewicz.

Według Janusza Brzezickiego, metoda SPC opiera się na statystyce i rachunku prawdopodobieństwa. Niestety matematyka odstrasza wielu zainteresowanych. Dlatego firmy, które nie są zobligowane do wdrożenia SPC, nie robią tego.

— Zawsze im jednak tłumaczę, że tej elementarnej statystyki w SPC jest tylko około 10 proc. Reszta, to czysta forma zarządzania procesem — uspokaja konsultant z KEMA.

Jak dodaje, ostatnio można zaobserwować coraz większe zainteresowanie tą metodą. Szczególnie w dziedzinie usług. Dlatego, że coraz więcej firm z tej branży chce zmierzyć swoją pracę. Coraz więcej z nich zarządza organizacją procesowo i chce znać konkretne wyniki swojej działalności.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Wojciech Surmacz

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Nie potrafimy korzystać z SPC