Nie samą Polską Orlen żyje

Paweł Janas
opublikowano: 28-03-2007, 00:00

Potentat rzuca rękawicę konkurentom z Rosji, Skandynawii i Niemiec. Nie ma  innego wyjścia.

Paliwa Spółka zetrze się na kilku frontach detalicznych z Łukoilem

Potentat rzuca rękawicę konkurentom z Rosji, Skandynawii i Niemiec. Nie ma innego wyjścia.

Lepsze deko handlu niż pół kilo pracy — mawiają starsi ludzie. Z takiego założenia wyszedł Orlen, polski potentat paliwowy. O ile w naszym kraju nikt nie kwestionuje jego dominacji w detalu, o tyle w sąsiednich krajach nie jest już tak różowo.

Zajazd na Litwie

Najwięcej wysiłku koszto-wać będzie ekspansja na rynku litewskim. Silny jest tam przede wszystkim Łukoil, dysponujący siecią około 152 stacji. Po kilkadziesiąt obiektów mają też norwes- ki Statoil i fińskie Neste. Przejęta przez polski kon-cern rafineria w Możejkach dysponuje mizerną siecią 34 stacji.

— Możejki posiadają na Litwie 90 proc. hurtowego handlu paliwem, a jedynie 4 proc. w rynku detalicznej sprzedaży. Nie mogą sobie pozwolić na taką sytuację. Tamtejszy rynek jest jeszcze nienasycony, co stwarza możliwości znacznej rozbudowy sieci. Najlepszą pozycję osiągnęlibyśmy, obejmując 15-20 proc. lokalnego rynku paliwowego. Ten cel jest do zrealizowania do 2012 r. Oczywiście będzie to możliwe głównie dzięki zakupom stacji od innych operatorów. Ten wariant rozwoju będziemy zapewne intensywnie analizować — twierdzi Wojciech Heydel, wiceprezes Orlenu ds. sprzedaży.

Dodaje, że przygotowywane plany rozwoju sieci obejmują poza Litwą także Łotwę i Estonię. Niestety, Skandynawowie i Rosjanie już tu są. Możejki nie.

Niemiecka placówka

Równie trudne zadanie czeka Orlen w Niemczech, gdzie w 2002 r. spółka kupiła od BP blisko 500 stacji paliw. To nie był strzał w dziesiatkę. Orlen zastanawiał się, czy ich nie sprzedać. Kupca na ten mało ponętny towar nie było, więc spółce pozostała tylko „ucieczka do przodu”. Pod koniec ubiegłego roku Orlen dokupił od BP kolejne 58 stacji. Sieć liczy obecnie 523 obiekty (zamknięto część najbardziej deficytowych placówek).

— Chcemy, by nasz udział w rynku północnych Niemiec, gdzie mamy stacje, wzrósł z obecnych 7 do 10 proc. To oznacza, że nasza sieć powinna wzrosnąć do około 700 stacji. Penetrujemy więc lokalny rynek pod kątem możliwości kolejnych zakupów — podkreśla Wojciech Heydel.

Jednocześnie trwa restrukturyzacja.

— W tym roku będziemy dalej walczyć o obniżkę kosztów. W związku z tym planujemy m.in. zamknięcie 30 deficytowych stacji — dodaje prezes Heydel.

Apetyt na więcej

Także na rynku czeskim spółka nie zasypia gruszek w popiele. Jak informował niedawno „Parkiet”, należąca do Unipetrolu (z grupy Orlenu) spółka Benzina przystąpiła do przetargu na zakup stacji Esso. Spółka odmawia komentarza w tej sprawie. Nieoficjalnie mówi się jednak, że rozstrzygnięcie konkursu, którego organizatorem jest ExxonMobile, ma nastąpić za kilka tygodni. Ewentualne zwycięstwo w przetargu umożliwiłoby skokowy wzrost sieci liczącej obecnie 326 stacji.

— Rozbudowujemy sieć Benzina. Obecnie mamy blisko 11,5-procentowy udział w czeskim rynku. Interesuje nas jego zwiększenie do 15 proc. Jeśli pojawiłaby się natomiast możliwość zakupu stacji, liczymy na wzrost nawet do 20 proc. — zaznacza Wojciech Heydel.

Niestety, nie będzie to łatwe zadanie, gdyż apetyt na stacje Esso ma też Łukoil.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Paweł Janas

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu