Nie siedź w miejscu. Odpoczywaj męcząc mięśnie

Karolina Guzińska, Urszula Światłowska
opublikowano: 2006-07-21 00:00

- Rajdy konne

Czar wakacji w siodle — poobijane siedzenie i radość obcowania z naturą: tylko człowiek, koń i przestrzeń. Łąki, lasy, jeziora, góry... Przemierzanie konno najpiękniejszych zakątków Polski to wymarzony urlop dla rosnącej rzeszy pasjonatów jeździectwa. Stadniny i gospodarstwa agroturystyczne wychodzą im naprzeciw, w ofertach można przebierać — od jednodniowych rajdów widokowych, po kilkutygodniowe wyprawy dla wytrawnych jeźdźców. Organizatorzy imprez w siodle, wytyczając trasę, rezerwują noclegi w kwaterach agroturystycznych czy pensjonatach, ale bywa, że konnej grupie towarzyszy zaplecze: samochody z bagażami, namiotami, paszą dla koni, prysznicami, kuchnią. Szlaki wiodą przez piękne i dzikie — lecz przyjazne konnym turystom — rejony Polski. Godne polecenia są m.in.: Bieszczadzki Szlak Konny PTTK z Woli Michowej do Wołosatego, Transjurajski Szlak Konny PTTK z Nielepic pod Krakowem do Częstochowy oraz najdłuższy w polskich górach, bo liczący 600 km, Transbeskidzki Szlak Turystyki Jeździeckiej PTTK, wiodący z Brennej w Beskidzie Śląskim do Wołosatego leżącego już w Bieszczadzkim Parku Narodowym. Aby go przejechać w całości, trzeba spędzić 14 dni w siodle, ale ponoć warto. Przygoda czeka też na miłośników jazdy konnej za granicą: w Argentynie, USA i za miedzą — na stepach Ukrainy czy we wschodnich Niemczech. Tylko w landzie Saksonia-Anhalt działa 50 stadnin. Wytyczono tam 1,6 tys. km oznakowanych konnych traktów, przecinających okolice bogate w zabytki, imprezy kulturalne i miejsca noclegowe. Największą popularnością cieszy się przeprawa z końmi promem przez Łabę i… spanie na sianie.

- Wyprawy rowerowe

Do zalet roweru nikogo nie trzeba przekonywać — to sport dla ludzi w każdym wieku i o każdej zasobności portfela. Nie tylko tani, ale także szybki środek lokomocji, pozwalający sporo zobaczyć: wytrawny rowerzysta pokonuje 100-200 km dziennie. Wędrowne wczasy rowerowe pozwalają zwiedzić szmat Polski — propozycje wypraw, dostosowanych do kondycji fizycznej uczestników, można znaleźć w każdym rejonie kraju: na Mazurach, w Górach Świętokrzyskich, na Dolnym Śląsku, Jurze Krakowsko-Częstochowskiej… Równie atrakcyjne jest przemierzanie rowerem Europy. Interesującą propozycję dla fanów tego sportu przygotowała Austria. Rok 2006 upływa pod znakiem Wolf-ganga Amadeusza Mozarta, toteż wytyczono 450-kilometrową trasę rowerową nazwaną imieniem genialnego kompozytora. Szlak — oznakowany symbolem przedstawiającym sylwetkę Mozarta — biegnie po rowerowych ścieżkach i pobocznych uliczkach Ziemi Salzburskiej, Bawarii i Tyrolu. Rozpoczyna się na salzburskiej starówce, kierując rowerzystów ku miejscom związanym z życiem artysty — zwiedza się m.in. bazylikę pielgrzymkową Maria Plain, znaną z prawykonania mszy D-dur „Missa brevis”, oraz St. Gilen, gdzie urodziła się matka artysty. Najwygodniej skorzystać z rowerów terenowych i jechać w kierunku przeciwnym do ruchu wskazówek zegara. Do Salzburga wraca się przez Tyrol i Lofer, gdzie kompozytor zatrzymał się na dłuższy odpoczynek, podróżując do Włoch.

- Spływy kajakowe

Mamy się czym pochwalić: szlak rzeki Krutynia w północno-wschodniej Polsce uważany jest za jedną z najpiękniejszych tras kajakowych w Europie. Wypoczywający na Mazurach powinni rozważyć ten spływ — nie tylko by aktywnie spędzić czas, ale także dla wspaniałych widoków. Organizatorzy spływów zapewniają, że kajakarstwo to nic trudnego — już po kilku minutach nauki wiosłowania opanowuje się takie kierowanie kajakiem, aby się nie wywrócił. A jeśli już do tego dojdzie, instruktorzy nauczą, jak należy postępować. Trasy spływów zorganizowanych przygotowane są tak, by uczestnikom stopniowo dawkować wysiłek — nawet początkujący kajakarz przepływa je rekreacyjnie, tym bardziej że grupie towarzyszy instruktor korygujący błędy. Uczestnikom spływu pozostaje tylko świetna zabawa: czyste rzeki i jeziora, słoneczne plaże, nieskażona przyroda... Ale można inaczej — są odmiany kajakarstwa zapewniające skoki adrenaliny. Jeśli ktoś nie boi się uciążliwych tras, dobrze pływa i wiosłuje, może spróbować kajakarstwa górskiego. To sport uprawiany w jednoosobowym kajaku, wokół którego pieni się i syczy rwąca woda górskich strumieni. Spływ górskimi rzekami, czyli river running, ma wiele odmian. Na przykład creeking: spływ wąskimi strumieniami o dużym spadku, freestyle: wykonywanie akrobacji podczas spływu, a nawet rodeo, czyli akrobacje oceniane przez sędziów. Tu jednak nie obejdzie się bez instruktora.

- Paralotniarstwo

Ci, którzy ten sport uprawiają, twierdzą, że daje on niesamowite poczucie wolności. W Polsce najdłuższe loty przekraczają 100 km, na świecie — 300 km. Jeśli ktoś marzy o lataniu, lecz nie wie, czy da sobie radę, zakosztuje podniebnej przygody podczas lotu widokowego z instruktorem. Gdy złapie bakcyla, w tajniki pilotażu paralotni wprowadzi go kurs w Zakopanem, Szczyrku czy innych górskich miejscowościach turystycznych, organizowane są też szkolenia na nizinach. Prawie każdy może się zapisać — paralotniarstwo to najtańszy i dostępny sport lotniczy: kluby nie wymagają szczególnych umiejętności ani specjalistycznych badań lekarskich. Etap I szkolenia to oswajanie ze sprzętem, nauka startów i lądowania, loty wstępne. Etap II trenuje umiejętności pilotażowe (m.in. krążenie, wytracanie wysokości). Etap III koncentruje się na termice, czyli wykorzystywaniu prądów dynamicznych i termicznych w trakcie lotu.

- Narty w lecie

Co narty mają wspólnego z latem? Wydaje się, że nic. Tymczasem z powodzeniem można ten sport uprawiać także podczas wakacji. To propozycja przede wszystkim dla prawdziwych zapaleńców. Choć nie tylko. Oczywiście można odliczać dni do zimy i przebierać nogami z niecierpliwości. Tylko po co? Skoro są lodowce. Zresztą w Emiratach Arabskich pokazali, że klimat nie jest przeszkodą. Nie ma śniegu? Żaden problem — można go sprowadzić. Wybudowano tam specjalną halę, w której da się szusować, gdy na zewnątrz temperatura sięga 40 st. C. Mniej zasobni Europejczycy mogą wyjechać np. do Austrii i szusować na Hintertux (czynny od 8.15 do 16.30), Sölden czy Pitztal. Ceny niższe niż w sezonie, mniej ludzi, czyli mniejsze kolejki. I temperatura… zamiast minus 15 plus 30. Same plusy. Jeden problem — latem trudno znaleźć zorganizowane wyjazdy, trzeba się więc samemu wszystkim zająć. Ale w dobie internetu to nie jest aż taki problem. Ze stron internetowych poświęconych lodowcom można się dowiedzieć, czy stacja narciarska działa, jakie są warunki i poznać ceny skipasów. Ponadto na stronach regionu ogłasza się wiele pensjonatów. Warto spróbować! Tylko herbatę z rumem lepiej zamienić na zimne piwo.

- Narty wodne

Zdecydowanie kojarzą się z latem. Ten sport ma kilka zalet. Po pierwsze, by go uprawiać, nie trzeba spędzać każdego wolnego wieczoru na siłowni, choć potrzeba siły i podstawowego wytrenowania. Wystarczy przypomnieć sobie Gerarda Depardieu w pewnej komedii... Po drugie, ceny nie powalają na ziemię. A po trzecie, można go spróbować w wielu wakacyjnych kurortach. Sprzęt nie jest tani, ale można go wypożyczyć. Dodatkowo narciarstwo wodne nie jest trudne, choć na początku każdy czuje się jak aktor komediowy. To, jak szybko złapie się zasady szusowania za motorówką, zależy od formy i psychiki — trzeba pokonać strach. Czasem wystarczą wskazówki instruktora i kilka okrążeń wokół jeziora. Największym problemem jest start, czyli wyjście z wody na nartach. Z czasem można opanować coraz trudniejsze ewolucje — slalom, nawet skoki. Jeżeli się nie uda — zawsze można z drinkiem w dłoni popatrzeć na zawodowców.

- Windsurfing i kitesurfing

Pływanie na desce. Tyle że w windsurfingu pędnikiem jest żagiel, a kitesurfingu — latawiec. Mekką dla fanów obu tych sportów w Polsce jest Półwysep Helski. Spotkać tu można zarówno zawodowców, jak i początkujących. Jest też wiele szkół. Windsurfing w Polsce znany jest od wielu lat i wciąż cieszy się olbrzymią popularnością. A jego wielką zaletą jest to, że to oferta zarówno dla grupy przyjaciół, jak i całej rodziny. Czasy topornych desek, ciężkich pędników (maszt, bom i żagiel) już minęły. Współczesny sprzęt jest lekki — można go dobrać do umiejętności i wagi. Na początku cały ekwipunek lepiej wypożyczyć, ale gdy już się złapie bakcyla — zaopatrzyć się we własny. To niestety wiąże się z dużym wydatkiem. Choć ceny są niższe niż parę lat temu i poszerzyła się oferta sprzętu używanego, to trzeba się zaopatrzyć w deskę, żagiel, maszt, bom, linki, piankę, specjalne buty, kamizelkę ratunkową, a później też trapez. W sumie komplet może kosztować nawet kilka tysięcy. Z kolei kitesurfing jest już sportem ekstremalnym. Raczej dla osób aktywnych i wysportowanych. By zacząć z nim przygodę, konieczny jest kurs, na którym najpierw uczymy się obsługi latawca „na sucho”, a dopiero później stojąc na desce. Kurs trwa kilka dni, ale już po 10 godzinach można samodzielnie pływać. Dlatego, jak twierdzą instruktorzy, nauka pływania na desce z latawcem jest prostsza niż na desce z żaglem. Ale i jedno, i drugie zapewnia wiele atrakcji oraz, zwłaszcza na początku, sporo śmiechu.

- Nurkowanie

Tego sportu nie trzeba nikomu specjalnie reklamować. W większości walizek osób wyjeżdżających nad wodę znajduje się miejsce na dodatkowy sprzęt. Na początek wystarczą płetwy, okulary i rurka. Dzięki takiemu ekwipunkowi można już zobaczyć, co się dzieje pod wodą. Ale prawdziwe cuda czekają głębiej. I tu zaczynają się schody. Przed zejściem z butlą na większe głębokości konieczny jest kurs. Ale znalezienie szkoły to nie problem. W Polsce jest ich bez liku. Zanim rozpocznie się kurs, trzeba zrobić podstawowe badania. Później kilka wykładów i nauka nurkowania pod okiem instruktora. Potem będzie można schodzić nawet do 20 m pod wodę. Na początek Polska — wbrew pozorom, w naszym kraju jest sporo ciekawych miejsc. Wody obfitują we wraki. Prawdziwym skarbcem jest Bałtyk — od lat przyciąga miłośników podwodnych skarbów. I tu atutem jest zimna woda! Dzięki temu nawet drewniane żaglowce zachowane są w dobrym stanie. Ale inne akweny też są ciekawe, np. zalany kamieniołom w Jaworznie — z koparkami, domkami i ścianami wyrobiska, jezioro Hańcza z głazami polodowcowymi czy jezioro Mamry z wrakiem.

Ciepłe morza to zupełnie inna historia, ale raf i kolorowych ryb nikomu nie trzeba zachwalać. Ciekawe miejsca do nurkowania są na całym świecie. Od Chorwacji, Holandii czy Egiptu, po egzotyczne Kubę, Kenię czy Nową Gwineę. Nie dość, że zwiedza się świat to jeszcze można stanąć oko w oko chociażby z żółwiem morskim. Dodatkową atrakcją są jaskinie i podwodne tunele, takie jak u wybrzeży Portugalii. W Sagres jest niewielki system podwodnych korytarzy, umożliwiający wpłynięcie i wypłynięcie w oddalonych od siebie miejscach. A dla podniesienia poziomu adrenaliny nurkowanie z rekinem, najlepiej żarłaczem...