Nie tylko dla tanich linii

Marta Filipiak
opublikowano: 02-05-2006, 00:00

Ministerialny pomysł na Modlin znacznie odbiega od poprzedniego. Linie tradycyjne są bardzo ostrożne, tanim zmiany nie przeszkadzają.

Projektowane i wyczekiwane od dawna lotnisko w Modlinie będzie lotniskiem regionalnym, działającym dla potrzeby Mazowsza, a jego uruchomienie nastąpi we wrześniu 2007 r. Taką koncepcję przedstawił Jerzy Polaczek, minister transportu i budownictwa. W wersji poprzedniej port w Modlinie miał być tanim portem przeznaczonym tylko i wyłącznie dla tanich linii i czarterów.

Przewoźnicy są zaskoczeni resortowym pomysłem.

— Oficjalnie nic o tym nie wiemy. Wymagałoby to wielu analiz, bo obecnie realizujemy 80 proc. przewozów z Okęcia, tu posiadamy bazę techniczną, tu dowozimy pasażerów z portów regionalnych. Korzystanie z innego lotniska byłoby skomplikowaną operacją — mówi Leszek Chorzewski, rzecznik LOT.

— Przy wyborze portów lotniczych kierujemy się przede wszystkim wygodą pasażerów. Oferujemy przeloty z centralnie usytuowanych lotnisk. Obecnie nie rozważamy przeniesienia operacji z Portu im. Fryderyka Chopina — twierdzi Emilia Osewska-Mądry, dyrektor British Airways w Polsce.

Nic przeciwko dzieleniu Modlina z innymi liniami nie mają natomiast tani przewoźnicy.

— To bez znaczenia, czy będzie to port tylko dla linii tanich, czy również dla tradycyjnych. Najważniejsze, aby całkowite koszty korzystania z tego portu (paliwo, opłaty za lądowanie, opłaty pasażerskie — przyp. red.) były znacznie niższe niż np. na Okęciu — podkreśla Tomasz Kułakowski, odpowiedzialny w Ryanairze za sprzedaż i marketing w Europie Środkowej.

Dodaje, że byłoby dobrze, gdyby port zapewnił liniom lotniczym program wspierający rozwój ruchu, a operacje odbywały się bez straty czasu np. na dowożenie pasażerów autobusami z samolotu do budynku terminala.

— Zaciera się różnica między tradycyjnymi a tanimi przewoźnikami, dlatego otwarcie Modlina dla wszystkich przewoźników nie ma większego znaczenia — uważa Eryk Kłopotowski, rzecznik SkyEurope.

Otwiera się także możliwość zaangażowania przewoźników w tworzenie portu. Zmieniła się bowiem koncepcja struktury własnościowej nowego lotniska. Agencja Mienia Wojskowego nie będzie udziałowcem, bo przekaże nieruchomość lotniskową samorządowi. PPL, co Jerzy Polaczek wyraźnie podkreśla, nie będzie udziałowcem większościowym. Resort bierze też pod uwagę inwestora prywatnego. W tej roli mogłaby wystąpić któraś z operujących linii.

— SkyEurope współpracował z różnymi portami i bierzemy pod uwagę różne inwestycje — mówi Eryk Kłopotowski.

Irlandzki Ryanair także praktykuje finansowanie rozwoju portów. Między innymi do 2012 r. zaangażuje miliard dolarów w rozbudowę lotniska Frankfurt Hahn.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marta Filipiak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu