Nie tylko Nasdaq czeka na prezydenta

Marek Knitter
opublikowano: 2000-12-13 00:00

Nie tylko Nasdaq czeka na prezydenta

Poniedziałkowa sesja na Nasdaq zakończyła się zwyżką indeksu o 3,35 proc. Po raz pierwszy od 20 listopada Nasdaq przekroczył barierę 3 tys. pkt. Dow Jones z kolei wzrósł o 0,12 proc. Analitycy z Well Street mają nadzieję, że najgorszy okres już minął. W opinii obserwatorów, już samo zakończenie okresu niepewności mogłoby wywołać wzrosty na amerykańskich giełdach.

W oczekiwaniu na rozstrzygnięcie sądu najwyższego w sprawie wyborów prezydenckich w USA inwestorzy w Europie przyjęli zachowawczą postawę.

Wtorkowe sesje na Starym Kontynencie rozpoczęły się od spadków. Kolejne korekty spółek technologicznych skutecznie ochłodziły zapał do kupowania walorów tego sektora. W ciągu sesji Alcatel stracił 4,8 proc., a wraz z nim tracili także Philips i Ericsson. Podobnie zachował się sektor chemiczny, gdzie niemiecki Bayer stracił prawie 4 proc. Przecena walorów była efektem wcześniejszych zwyżek, kiedy pojawiła się plotka o rychłym przejęciu tego koncernu. Spadkom oparły się jednak koncerny farmaceutyczne Glaxo Wellcome i SmithKline Beecham. Była to odpowiedź rynku na ogłoszenie przez federalną komisję handlu zgody na fuzję obu koncernów. Po południu indeks Eurotop stracił 0,5 proc., a indeks blue-chipów spadł o 0,33 proc.

Niestety na wczorajszym otwarciu indeks Nasdaq Composite obniżył się o 0,84 proc., a Dow Jones spadł o 0,11 proc. Kilka dużych koncernów amerykańskich poinformowało, że ich wyniki kwartalne będą gorsze niż oczekiwali analitycy. Skutki spowolnienia gospodarczego odczuły takie firmy, jak Kodak, Honeywell i producent mikroprocesorów Advanced Micro Devices.

Wydarzeniem dnia miała być jednak decyzja sądu najwyższego w sprawie ręcznego liczenia głosów na Florydzie. Obserwatorzy stawiają na Busha, gdyż polityka proponowana przez republikanów postrzegana jest jako korzystniejsza dla amerykańskich przedsiębiorstw.

Na tokijskiej giełdzie wtorkowa sesja zakończyła się wzrostem. Inwestorzy nie przejmowali się sytuacją polityczną w USA i rozpoczęli zakupy. Drożały przede wszystkim akcje spółek technologicznych, zwiększając nadzieje inwestorów na grudniową hossę. Główny indeks Nikkei zyskał 0,66 proc.