Nie tylko OFE zwolniły obroty GPW

Kamil KosińskiKamil Kosiński
opublikowano: 2014-06-03 00:00

Handel na giełdzie powinien z czasem się ożywić. W dół pociągnęła go głównie ogólna sytuacja na rynkach finansowych.

W maju 2014 r. średnie sesyjne obroty akcjami na rynku głównym GPW wyniosły 777 mln zł. To nieco więcej niż w kwietniu, kiedy sięgnęły 720 mln zł, ale jednocześnie sporo mniej niż w marcu, kiedy średnia dobiła do 1,1 mld zł.

FOT. TR
FOT. TR
None
None

Po raz ostatni taki marazm panował w lipcu ubiegłego roku i był to jedyny miesiąc w 2013 r., kiedy sesyjna średnia spadła poniżej 800 mln zł. Eksperci uważają, że obecny spadek jest głównie wynikiem ogólnej sytuacji na rynkach finansowych.

— Niskie obroty widoczne są nie tylko na GPW, ale również na innych giełdach. Dotyczy to zarówno akcji, jak i innych instrumentów — zaznacza Tomasz Bardziłowski, wiceprezes Domu Inwestycyjnego Investors.

— Niska zmienność wpływa negatywnie na wysokość obrotów. A niska zmienność jest wszędzie — dodaje Paweł Kozub, analityk UniCredit CAIB Poland. Od grudnia WIG20 nie wyrwał się z przedziału 2300-2500 pkt.

London Stock Exchange i Deutsche Borse nie opublikowały jeszcze statystyk za maj, ale w kwietniu sytuacja wyglądała tam jednak lepiej niż na GPW. Podczas gdy w Warszawie obroty ogółem i średnia sesyjna spadły o 15,7 proc. r/r, w Londynie kwietniowe obroty wzrosły o 1,7 proc., a średnia sesyjna nawet o 6,7 proc. We Frankfurcie kwietniowe obroty spadły o 5,7 proc. r/r.

Za marazm na GPW odpowiadają więc również czynniki lokalne. Wśród nich wymieniane jest pogorszenie sentymentu do naszego kraju przez konflikt na Ukrainie oraz zmiany w OFE.

— Historycznie OFE odpowiadały za 5-6 proc. obrotówna GPW. Nie jest to dużo i inwestorzy zagraniczni oraz TFI mogą ten obrót zastąpić. Większe znaczenie dla obrotów na GPW może mieć jednak obrót generowany przez fundusze emerytalne pośrednio. Chodzi o to, że duża część inwestorów byłaby bardziej chętna do handlu na GPW, gdyby miała relatywnie dużego partnera mogącego akcje odkupić lub odsprzedać. Nawet jeśli ten partner handlował mało, to potencjalnie był na rynku — tłumaczy Paweł Kozub.

Specjaliści optymistycznie zakładają jednak, że to chwilowy dołek i nie należy się oswajaćz myślą, że na GPW sesyjne obroty będą wynosić raczej 700 mln zł niż 1 mld zł.

— Mieliśmy już w historii obroty nawet niższe, po czym następował ich wzrost. Nie ma więc powodu, by ponownie nie wzrosły. Na obecną sytuację złożyła się kumulacja kilku czynników, z której nie wyciągałbym zbyt daleko idących wniosków — podkreśla Paweł Kozub.

— Pozostaję optymistą, jeśli chodzi o obroty na GPW. Obecną sytuację traktowałbym jako przejściową — wtóruje mu Jaromir Szortyka, analityk DM PKO Banku Polskiego.