Do Pensylwanii Polsce daleko, nie tylko w kilometrach. Ten amerykański stan wzięli wczoraj do porównań przedstawiciele firm zajmujących się poszukiwaniem gazu z łupków w Polsce. Pokazali przepaść.

— W Polsce wykonano do dziś 49 odwiertów, podczas gdy w Pensylwanii kilka lat temu te liczby szły w tysiące. Szacujemy, że do wiarygodnej oceny zasobów łupkowych potrzeba w Polsce jeszcze 287 odwiertów. Niestety, przy obecnym tempie potrwać to może nawet do 2037 r. — uważa Kamlesh Parmar, prezes Organizacji Polskiego Przemysłu Poszukiwawczo-Wydobywczego (OPPPW), a jednocześnie szef firmy poszukiwawczo-wydobywczej 3Legs Resources.
Ministerstwo zbiera cięgi
Podobnych skarg było wczoraj jeszcze kilka: na długotrwałe procedury koncesyjne, trwające średnio 8 miesięcy, na niejednorodne interpretacje przepisów oraz na brak pewności co do kształtu przyszłego prawa i podatków. Moment na skargi nieprzypadkowy: w decydującej fazie są teraz prace nad przepisami łupkowymi. W przyszłym tygodniu projekt nowelizacji prawa geologicznego i górniczego trafi do komisji prawniczej działającej przy rządzie, a potem, po około tygodniu — do rządu.
Publiczność dla skarg też nieprzypadkowa: OPPPW zaprosiła na konferencję nie tylko firmy, ale również przedstawicieli administracji, w tym z Ministerstwa Środowiska. Ten resort, odpowiedzialny m.in. za koncesje, zebrał najsroższe cięgi. — Nie może być tak, że koncesjami zajmuje się w ministerstwie zaledwie kilkuosobowy zespół — oburzał się Jacek Wróblewski, członek zarządu OPPPW oraz dyrektor BNK Polska. Przedstawiciele ministerstwa ostro oponowali.
— Po pierwsze, okres oczekiwania na decyzje koncesyjne nie jest aż tak długi, wychodzimy inwestorom naprzeciw. Po drugie, już po sierpniowych zmianach prawnych [w życie weszło wtedy kilka ułatwień dla poszukujących — red.] wpłynęło wiele nowych wniosków o wydanie koncesji. Wreszcie po trzecie, sukcesywnie powiększamy zespół dedykowany łupkom — podkreślał Piotr Woźniak, wiceminister środowiska i główny geolog kraju.
Zerkają na boki
Inwestorzy narzekają na otoczenie prawno-administracyjne nie od dziś, ale dopiero w tym roku ich zniechęcenie znajduje odzwierciedlenie w danych. OPPPW podaje, że w tym roku branża wykonała tylko 12 odwiertów wobec 24 w 2012 r. Dane te koryguje jednak Ministerstwo Środowiska.
— Wykonano już 13 odwiertów, pięć jest w trakcie wykonywania, a zgłaszane są kolejne — precyzuje Rafał Miland, zastępca dyrektora w Ministerstwie Środowiska.
— Do końca roku może ich być ponad 20 — dodaje Piotr Woźniak.
Firmom poszukiwawczym nie poprawia to jednak nastroju. Zerkają na boki.
— Polska nie jest wyizolowaną wyspą. Musi konkurować z innymi krajami. Dlatego tak ważny jest system zachęt dla inwestorów — podkreśla Kamlesh Parmar. Do poszukiwania gazu z łupków u siebie zachęca m.in. Ukraina i ma sukces — ściągnęła już Chevron, obecny też w Polsce. Sam Kamlesh Parmar zapewnia, że jego 3Legs wciąż koncentruje się wyłącznie na naszym kraju.
Miliardy w grze
Żale łupkowych inwestorów są głośne, bo w grę wchodzą potężne pieniądze. OPPPW podaje, że jeden odwiert to koszt rzędu 35,5 mln zł, szczelinowanie hydrauliczne pionowe — 43,3 mln zł, a szczelinowanie hydrauliczne poziome — 60 mln zł. W ostatnich trzech latach same łupkowe wiercenia pochłonęły około 2 mld zł.
— Do 2021 r. ta kwota może wzrosnąć do 14 mld zł. Ale musimy mieć warunki do wiercenia — uważa Kamlesh Parmar.