Nie wylewajmy badań z kąpielą

Jacek Zalewski
opublikowano: 23-06-2010, 00:00

Branża badaczy opinii i rynku wciąż leczy kaca po sondażowej wpadce w niedzielny wieczór wyborczy. Tylko w TVP ukazały się wiarygodne wyniki zebrane przez TNS OBOP metodą exit polls przed 500 lokalami wyborczymi. Telefoniczne sondaże Millward Brown SMG/KRC dla TVN oraz Homo Homini dla Polsatu skończyły się blamażem — przewaga Bronisława Komorowskiego nad Jarosławem Kaczyńskim została niedopuszczalnie przeszacowana.

Reakcja odpowiedzialnych za tę wpadkę firm może szokować. Zamiast uderzyć się w piersi, przeprosić widzów i uznać, że fatalnym błędem było zbieranie danych najtańszą metodą telefoniczną — usiłują przerzucić odpowiedzialność na… nieodpowiedzialnych respondentów. A przecież w Polsce sondaż telefoniczny jest z założenia skażony niewiarygodnością, choćby ze względu na wciąż utrzymujące się nierówności społeczne w dostępie do telefonu.

20 czerwca i tak kiepska reputacja sondaży jeszcze się pogorszyła. Branża ma szansę odzyskać twarz, ale 4 lipca musi wykonać naprawdę ogromną pracę, a rywalizujące telewizje muszą za nią po prostu zapłacić. Dlatego zdumiewa informacja, że np. Polsat jeszcze kalkuluje, czy nie powtórzyć badania… telefonicznego. Na szczęście TVN zamówiła w SMG/KRC sondaż exit polls w tysiącu lokali, o czym notabene zdecydowano jeszcze przed 20 czerwca. Dlatego można mieć nadzieję, że 4 lipca o godzinie 20.01 przynajmniej dwa solidne, niezależne badania na ekranach TVP i TVN bezbłędnie oznajmią Polsce, kto został prezydentem.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

TVN , Badania , Nb