Niech podatki pracują, a nie się marnują

Bartek Godusławski
14-01-2015, 00:00

Minister finansów zaczyna przegląd wydatków publicznych. Nie chce wydawać mniej, tylko mądrzej.

— Chodzi o to, aby lepiej, taniej realizować cele strategiczne państwa i dobrze wypełniać oczekiwania obywateli, ale w ramach reguł fiskalnych — mówił w ubiegłym tygodniu w Senacie Mateusz Szczurek, szef resortu finansów (MF). Każdy minister ze Świętokrzyskiej rozpoczynał urzędowanie od deklaracji oszczędności i dyscypliny w wydawaniu pieniędzy podatników. Mateusz Szczurek podchodzi do sprawy nieco inaczej: niekoniecznie chce wydawać mniej, ale rozsądniej. W tym celu powołany został specjalny departament odpowiedzialny za politykę wydatkową, który jest nadzorowany przez wiceministra Artura Radziwiłła. W roku wyborczym jakiekolwiek zmiany w wydawaniu pieniędzy, a w szczególności oszczędności, mogą być trudne do przeforsowania w rządzie.

Minister finansów najwyraźniej to rozumie — dlatego koncentruje się na zmianach w sposobie wydawania, a nie obcinaniu budżetów poszczególnych resortów.

— Ograniczamy zbędne, nieefektywne wydatki publiczne po to, aby zwiększać wydatki inwestycyjne, prorozwojowe, również prorodzinne i utrzymywać niski poziom podatków — informuje Mateusz Szczurek.

Wiesława Dróżdż, rzecznik MF, wyjaśnia, że przeglądy — obejmujące poszczególne obszary wydatków publicznych — potrwają około sześciu miesięcy. Każdy zakończy się rekomendacją dotyczącą realokacji pieniędzy publicznych. Resort wskazuje, że efektem przeglądu nie będzie tylko zmniejszenie, ale w wyjątkowych sytuacjach też zwiększenie puli wydawanych pieniędzy w danym obszarze.

— Nasze wydatki w relacji do PKB są sporo niższe niż obecnie w krajach Unii Europejskiej, do których zamożności aspirujemy. Co ważne, wydajemy mniej, niż bogatsze kraje wydawały, będąc na takim poziomie rozwoju, na jakim jest dziś Polska — podkreśla minister finansów.

W 2015 r. wydatki publiczne w Polsce mają być najniższe w historii — wyniosą 41,5 proc. PKB. To znacznie mniej niż średnia dla całej Unii Europejskiej — 47,8 proc. i dla strefy euro — 49 proc. Mateusz Szczurek zapowiedział przegląd wydatków już w maju ubiegłego roku, ale do realizacji przystępuje dopiero teraz, gdy kończy się proces uchwalania budżetu państwa na 2015 r. Wnioski z przeglądu wejdą więc w życie prawdopodobnie dopiero za rok. Obecnie jednym z priorytetów rządu jest ograniczenie deficytu sektora finansów publicznych poniżej 3 proc. PKB, co uwolni Polskę od procedury nadmiernego deficytu. Chociaż MF i część ekonomistów dopuszcza możliwość, że deficyt spadł poniżej tego poziomu już w 2014 r., to bardziej prawdopodobne jest, że stanie się to dopiero w tym roku. Procedura zostałaby więc uchylona w roku 2016, umożliwiając rządowi silniejsze fiskalne stymulowanie gospodarki. © Ⓟ

OKIEM EKSPERTA
Czas popuszczać pasa

PIOTR KALISZ, główny ekonomista banku Citi Handlowy

Przez ostatnie lata Polska raczej zaostrzała politykę fiskalną. W obecnej sytuacji, kiedy kolejne obniżki stóp procentowych nie są tak pewne, a nawet jeśli będą, to nie do końca wiadomo, kiedy i w jakiej skali, finanse publiczne mogą być źródłem wspierania koniunktury i powinny nim być. Potrzeba szybkiego obniżania wydatków jest dzisiaj mniejsza. Jeśli chcemy, żeby gospodarka rosła szybciej, możemy wydawać więcej, np. na inwestycje czy dobrze adresowaną pomoc społeczną. Jeżeli w ocenie rządzących nie jest to jeszcze dobry moment na zwiększanie wydatków, to można chociaż w ramach dostępnej puli lokować je rozsądniej. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartek Godusławski

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Niech podatki pracują, a nie się marnują