Niech Warszawa i Szczecin uczą się od Lublina

opublikowano: 11-01-2009, 16:55

 Województwa muszą wydać w 2009 r. 6,5 mld zł unijnych pieniędzy. Dotychczas większości szło jak po grudzie. Chlubnymi wyjątkami są samorządowcy z Lublina, Małopolski i Śląska.

 Kiedy gospodarka coraz mocniej zwalnia, kołem ratunkowym dla przedsiębiorstw są pieniądze unijne. To antykryzysowa poduszka amortyzacyjna, której wykorzystanie w ogromnym stopniu zależy od władz samorządowych. W grę wchodzą ogromne pieniądze z Regionalnych Programów Operacyjnych (RPO). Samorządy zobowiązały się, że w tym roku złożą do Brukseli umowy na minimum 6,57 mld zł.  To potężny zastrzyk gotówki, który ma trafić do naszych firmy.

Szkopuł szło jednak jak po grudzie. Z drobnymi wyjątkami. Województwo lubelskie, które jeszcze miesiąc temu miało na koncie 56 podpisanych umów, tak przyspieszyło prace w końcu ubiegłego roku, że obecnie ma ich już 206. Drugie miejsce przypadło Małopolsce (114 umów), a trzecie Śląskowi (49).

Poniżej średniej są m.in. Warmińsko- Mazurskie, Lubuskie, Łódzkie i Podkarpackie. Najgorzej wypadli natomiast samorządowcy Mazowsza i Zachodniego Pomorza. Pod względem liczby podpisanych umów (8) na razie zamykają stawkę.

O tym, jak samorządy radzą sobie z wykorzystaniem funduszy, Puls Biznesu będzie informował cyklicznie. Już teraz zobacz, jak samorządy radziły sobie dotychczas z wydawaniem unijnych pieniędzy i ile mają do wydania w 2009 r. 

Pełny ranking w poniedziałkowym Pulsie Biznesu.


 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane