Niedziela dla pracoholika

Jarosław A. Sobkowiak MIC
opublikowano: 31-03-2006, 00:00

Mija pierwsza rocznica śmierci papieża Jana Pawła II. Wracamy myślą do dramatycznych chwil wpatrywania się w światło prywatnych apartamentów papieskich. Światło, które było znakiem nadziei dla nas wszystkich, a 2 kwietnia 2005 r. nagle zgasło. Jednocześnie pojawiła się nowa nadzieja: Czy 27 lat nauczania papieskiego potrafimy wprowadzić w życie? Pora, abyśmy wrócili do tego pytania sprzed roku.

Czego uczył nas Jan Paweł II, a czego rzeczywiście nauczył? Co z Jego nauczania przetrwało w naszym codziennym życiu? Uczył nas najpierw zrozumienia siebie. Pokazywał wielkość człowieka wobec rzeczywistości, którą może on kreować, nazywać, porządkować. I przypominał, że człowiek musi Bogu pozwolić nazwać siebie. Jeśli tego nie uczyni, „bezimienny” nie nada nowego imienia światu — również temu, który odzwierciedla rzeczywistość ekonomiczną. Uczył nas otwarcia na drugiego człowieka, międzyludzkiej solidarności, współczucia. Przypominał, że nic nie jest do końca tylko moje, nawet zysk, jeśli powstawał w społecznym trudzie.

Jan Paweł II stawiał w centrum swej refleksji rodzinę. Wskazywał, że człowiek nie może związać się z firmą, ślubując jej wierność aż do śmierci, gdyż ona jest tylko „miejscem” kształtowania się człowieka przez pracę, nie jest zaś ani jego celem, ani ostatecznym przeznaczeniem. Uczył odpowiedzialnego „wyjścia” do pracy, ale też odpowiedzialnego „powrotu” do tego, co człowiek nazwie „domem”, byciem „u siebie”.

Wreszcie przypominał, że tydzień pracy człowieka przedziela święto. Ukazywał niedzielę jako oddech dla ducha, kontemplację owoców pracy. To niedziela może wyrwać człowieka z pracoholizmu. Nie chodzi bowiem o to, ile człowiek pracuje, tylko o to, czy to, czemu człowiek poświęca siebie, ma sens.

Co zatem zostało w nas z Jego nauczania? Może tylko resztki luźnych zdań z Jego pielgrzymek do Polski czy zdawkowe tezy zasłyszane od innych? Tyle zostało — a co jeszcze? Tyle, ile każdy sam zdołał zmienić, przemyśleć, zrozumieć. Pozostaje tylko zapytać, co będzie, czego się spodziewać? To właśnie zadanie dla nas. Jan Paweł II pragnął przede wszystkim zmienić człowieka. Czy mu się to udało? Czy to udało się nam? To właśnie temat zadany na 2 kwietnia 2006 r. i każdy — niezależnie od tego, co inni napiszą czy powiedzą — sam musi znaleźć własną odpowiedź.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław A. Sobkowiak MIC

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu