Niedźwiedzie doszły do głosu

Roman Przasnyski
opublikowano: 2011-10-14 00:00

WARSZAWSKA GIEŁDA

Pierwsza godzina czwartkowej sesji przyniosła kontynuację tendencji wzrostowej. Sytuacja jednak szybko uległa zmianie i nastroje na rynkach zdecydowanie się pogorszyły. WIG20 rozpoczął dzień od niewielkiego spadku o 0,4 proc. Byki podjęły próbę ataku, która doprowadziła wskaźnik naszych blue chipów do 2330 pkt, nieznacznie poprawiając środowe maksimum. Jego utrzymanie okazało się zbyt trudne. W ciągu następnej godziny wskaźnik poszedł w dół o 56 pkt, tracąc 1,8 proc. w porównaniu z zamknięciem z poprzedniego dnia. Odrabianie strat szło opornie. Przez większą część dnia WIG20 trzymał się okolic 2290 pkt, zniżkując o 1-1,5 proc.

W pierwszych minutach handlu stawka największych spółek była wyrównana. Wyjątek stanowiły akcje Lotosu, JSW i KGHM. Papiery gdańskiej rafinerii zyskiwały na otwarciu niemal 3 proc., a wczesnym popołudniem skala zwyżki zwiększyła się do prawie 4 proc. Spółce nie zaszkodziła środowa informacja o tym, że osłabienie złotego uniemożliwi realizację prognoz na ten rok, zakładających osiągnięcie miliarda złotych zysku. Papiery JSW początkowo rosły o ponad 3 proc., szybko jednak inwestorzy zmienili zdanie i handlowali nimi po cenie o prawie 1 proc. niższej niż dzień wcześniej. Papiery KGHM rano taniały o 1,5 proc., a w ciągu dnia przecena przekraczała 3,5 proc.

Notowania na głównych giełdach europejskich miały podobny przebieg jak w Warszawie. Indeksy rozpoczęły dzień od niewielkiego spadku. Po krótkim i niezbyt silnym ruchu w górę zaczęły zdecydowanie tracić na wartości. W najgorszym momencie DAX zniżkował o 1,6 proc., a CAC40 niewiele mu ustępował. Londyński FTSE szedł w dół o 0,8 proc. Po południu skala spadku się zmniejszyła i wskaźniki zniżkowały po około 1 proc. Sytuacja nie uległa zmianie po publikacji danych zza oceanu. Liczba wniosków o zasiłek dla bezrobotnych okazała się zgodna z oczekiwaniami i wyniosła 404 tys. Na naszym kontynencie wyróżniał się zyskujący ponad 2 proc. parkiet w Atenach oraz Budapeszcie, gdzie wskaźnik przed południem rósł o 1,5 proc.

Sesja na Wall Street zaczęła się od spadku indeksów po 0,7 proc. Nie pomagało to bykom po naszej stronie oceanu, ale też i zbytnio ich nie niepokoiło. Znacznie bardziej nerwowo zrobiło się, dopiero gdy wskaźniki w Nowym Jorku zwiększyły skalę zniżki, do ponad 1 proc. Wówczas CAC40 i DAX znów traciły po 1,7-1,9 proc. WIG20 początkowo trzymał się na tym tle wyraźnie lepiej. O powrocie powyżej 2300 pkt nie było mowy, ale też dystans do tego poziomu nie zwiększał się zbyt mocno. Na godzinę przed końcem handlu niedźwiedzie jednak mocniej zaatakowały. Ostatecznie indeks naszych największych spółek stracił 1,91 proc. Obroty wyniosły 1,1 mld zł.