Niedźwiedzie przejmują inicjatywę

WST, Bloomberg, MarketWatch
opublikowano: 2010-01-22 22:07

Ostatnia sesja tygodnia na amerykańskich giełdach cechowała się ogromną nerwowością. Główne indeksy spadały trzeci dzień z rzędu, przy czym dynamika zniżki była mocno niepokojąca.

Tym razem balastem okazały się deklaracje prezydenta Obamy odnośnie banków i związane z tym obawy o spadek zysków czołowych instytucji finansowych. Z kolei na rynku technologicznym siłę niedźwiedzi wzmocnił raport Citigroup obniżający rekomendacje dla sektora wytwórców urządzeń i maszyn do produkcji układów scalonych. Swoje trzy grosze dołożyła słaba ocena sektora górniczego i hutniczego jaką wydał Goldman Sachs.

Na finiszu sesji Dow Jones IA tracił 2,09 proc. S&P500 zniżkował o 2,22 proc. zaś Nasdaq o 2,67 proc.

Inwestorzy i analitycy żyli w piątek komentarzami i spekulacjami związanymi z planami administracji waszyngtońskiej, która chce wprowadzić nowe, ostre regulacje względem banków. Jeśli uda się je przeforsować, co wydaje się jednak raczej mało realne, uderzyłoby w największych graczy w tym sektorze. Obama chciałby bowiem oddzielenia tradycyjnej działalności bankowej (depozytowo-kredytowej) od części inwestycyjnej, która obecnie przynosi takim choćby potentatom jak JP Morgan czy Morgan Stanley czy Goldman Sachs miliardy dolarów zysku rocznie.

Gwiazdami piątkowej sesji w prestiżowej średniej Dow Jones zostały akcje General Electric i McDonald’s. W obu przypadkach zwyżkę notowań zapewniły kwartalne rezultaty. GE, uważany za swoisty barometr kondycji amerykańskiej gospodarki, z uwagi na zaangażowanie w setkach branż pozytywnie zaskoczył zyskami, które w czwartym kwartale w ujęciu rocznym co prawda spadły, ale były wyższe niż oczekiwali analitycy.

Wynik netto opadł do 2,94 mld  USD, czyli 28 centów na akcję, a przychody zniżkowały o 10 proc., do 41,4 mld USD. Analitycy obstawiali odpowiednio 26 centów i 39,99 mld USD przychodów.

Z kolei McDonald’s, potentat rynku lokali restauracyjnych typu fast food notując wzrost globalnego popytu zarobił w ostatnim kwartale 2009 r. 1,22 mld USD co daje 1,11 USD na akcję. Tutaj specjaliści oczekiwali EPS na poziomie 1,02 USD. Przychody wzrosły o 7,3 proc. do 5,97 mld.

Po przeciwnej stronie rynku w gronie największych blue chipów znalazły się papiery American Express, jednego z największych wydawców i operatorów kart płatniczych. Kurs momentami zniżkował o ponad 9 proc. Firma w minionym kwartale odnotowała 198-proc. wzrost zysku do 716 mln USD (60 centów na akcję), jednak w całym 2009 r. spadł o 21 proc. do 2,13 mld USD (1,54 USD na akcję) i 14 proc. obniżkę przychodów.

Mocno zniżkował również kurs Alcoa, amerykańskiego lidera producentów aluminium. Pod kreską handlowano również walorami Freeport McMoRan Copper & Gold, mimo dobrych wyników. Deprecjację wymusiło obniżenie rekomendacji przez Goldman Sachs z „kupuj” do „neutralnie”, zaś dla całego sektora producentów metali i stali z „atrakcyjnie” do „neutralnie”.