Niełatwo być prezesem Biotonu

Agnieszka Berger
opublikowano: 25-09-2009, 00:00

Ryszard Krauze stanowczo dementuje pogłoski o dymisji Janusza Guya. Ale nie ma dymu bez ognia.

Analitycy chwalą spółkę, ale pod powierzchnią jest niespokojnie. Będą zmiany w zarządzie?

Ryszard Krauze stanowczo dementuje pogłoski o dymisji Janusza Guya. Ale nie ma dymu bez ognia.

Nieoficjalne informacje o nadchodzących roszadach kadrowych w Biotonie pierwszy raz dotarły do "Pulsu Biznesu" w środę. Trudno było w nie uwierzyć, choć źródło nigdy wcześniej nas nie zawiodło. Posadę prezesa miał stracić Janusz Guy, który od kilku miesięcy jest wizytówką Biotonu — i to w zdecydowanie pozytywnym sensie, bo spółka, której głównym akcjonariuszem pozostaje Ryszard Krauze, jest ostatnio na fali. Doceniają ją inwestorzy i analitycy. Ma za sobą bardzo udaną emisję akcji, zakończone powodzeniem rozmowy z bankami w sprawie restrukturyzacji zadłużenia, podpisany kontrakt na sprzedaż insuliny w Chinach. Z tym wszystkim kojarzony jest na rynku Janusz Guy, choć w samej spółce słychać też głosy, że nie wszystkie sukcesy Biotonu z ostatnich miesięcy to jego zasługa.

Druga wiadomość, również nieoficjalna, była jeszcze bardziej szokująca. Guya miał zastąpić na stanowisku… Adam Wilczęga, poprzedni szef Biotonu, a obecnie członek zarządu spółki. Ryszard Krauze wielokrotnie podkreślał, że docenia kompetencje Wilczęgi i jego znajomość branży biotechnologicznej (dlatego pozostawił go w zarządzie firmy), fakty są jednak takie, że to właśnie za rządów byłego prezesa Bioton popadł w ciężkie tarapaty i stanął na krawędzi bankructwa. Inwestorom giełdowym Wilczęga kojarzy się głównie z niespełnionymi obietnicami, niezrealizowanymi prognozami i inwestycjami bez dna.

Zdecydowane "nie"

"Puls Biznesu" postanowił zbadać sprawę. W środowe popołudnie nie zdołaliśmy w pełni zweryfikować niepokojących wieści z Biotonu. Tymczasem w czwartek rano pogłoska o konflikcie między Ryszardem Krauze a Januszem Guyem, który miał doprowadzić do rychłej dymisji tego drugiego, rozbrzmiała z nową siłą. Później jednak udało się nam uzyskać jednoznaczny komentarz Krauzego, szefa rady nadzorczej Biotonu, który — zgodnie ze statutem spółki — osobiście odpowiada za obsadę najwyższych stanowisk w zarządzie.

— Dementuję. Rada nadzorcza nie rozważała i nie rozważa takiego scenariusza, bo nie ma powodu. Spółka funkcjonuje zgodnie z przyjętymi założeniami — ucina Ryszard Krauze.

Potyczki personalne

Sprawa wydaje się więc jasna, ale — wiadomo — nie ma dymu bez ognia. W Biotonie toczy się podskórne życie, którego przejawów nie widać w komunikatach giełdowych. Kto i dlaczego próbował przekonać rynek o mającym nastąpić trzęsieniu ziemi? Zdaniem Janusza Guya, może to być związane z trwającą restrukturyzacją spółki.

— To bolesny proces, który ma wielu zwolenników, ale też wielu oponentów. Część z nich z pewnością życzyłaby sobie, żebym zniknął z zarządu — uważa prezes.

Restrukturyzacja restrukturyzacją, ale Janusz Guy zdążył narobić sobie wrogów już przy okazji mniej kompleksowych zmian personalnych. Za jego sprawą z zarządu zniknęła np. Joanna Bulska.

— Długo się o to starałem — potwierdza prezes.

Jej notowania u głównego akcjonariusza musiały jednak być wysokie, bo z zarządu Biotonu trafiła wprost do rady nadzorczej.

Kolejny punkt zapalny to współpraca w ramach jednego zarządu starego i nowego prezesa spółki. Janusz Guy przyznaje, że nie jest to w pełni komfortowa sytuacja.

— Ale tak już jest na rynku i trzeba sobie z tym radzić — dodaje prezes.

Z nieoficjalnych rozmów z osobami związanymi z Biotonem jednoznacznie wynika, że współpracę między Januszem Guyem a Ryszardem Krauze trudno byłoby określić mianem sielanki. Jednak Wiesław Walendziak, członek rady nadzorczej Biotonu, przekonuje, że określenie "konflikt" jest również nie na miejscu.

— Jak można mówić o konflikcie, skoro między szefem rady a prezesem odbywa się normalna współpraca? Ostatnio Robert Raczkowski, który miał się opiekować finansami Biotonu [wskazany przez Prokom — red.], na wniosek prezesa Guya został powołany w skład zarządu spółki — mówi Wiesław Walendziak.

Maciej Grelowski z rady nadzorczej Biotonu również zaprzecza wieściom o dymisji Guya. Jego zdaniem, plotkę mogło wywołać niedawne powstanie przy radzie komitetu audytu. Jednak, jak zgodnie zapewniają przedstawiciele rady, to nie wyraz braku zaufania do prezesa, lecz zwykła procedura wymagana prawem.

— Powołania takiego komitetu do końca roku wymaga znowelizowana ustawa o rachunkowości. Bioton dostosował się do nowych przepisów, nie czekając do ostatniej chwili — tłumaczy Maciej Grelowski.

Ukonstytuowane trzyosobowe ciało, któremu przewodniczy (dwaj pozostali członkowie to Wiesław Walendziak i Claudio Albrecht), ma za zadanie badać zgodność raportów przedstawianych przez zarząd i audytorów ze stanem faktycznym. Jak wyjaśnia Maciej Grelowski, chodzi o to, żeby do rady trafiały już w pełni zweryfikowane i wiarygodne informacje.

Agnieszka

Berger

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Berger

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu