Niemcy nie zbiją deficytu

Mira Wszelaka
opublikowano: 2004-03-10 00:00

Ministrowie finansów wątpią, by w 2005 r. Berlinowi udało się spełnić kryteria z Maastricht. Pochwały zebrali Hiszpanie i Portugalczycy.

Wczoraj ministrowie finansów UE odważyli się po raz pierwszy od ubiegłorocznych kontrowersyjnych obrad poruszyć sprawę deficytu budżetowego Niemiec. Przypomnijmy, że konflikt wybuchł między Komisją Europejską stojącą na straży przestrzegania m.in. kryteriów z Maastricht a Radą UE, reprezentowaną przez ministrów finansów UE. Poszło o limit deficytu budżetowego 3 proc. PKB i odstąpienie przez radę od nałożenia na Berlin kary za nieustanne przekraczanie tego pułapu w 2002 i 2003 r. Co więcej, zdaniem Brukseli nasi zachodni sąsiedzi nie uczynili nic, by zahamować niekorzystną tendencję. Sprawa trafiła do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości. Dziś ministrowie finansów wątpią, by Berlinowi udało się osiągnąć 3 proc. PKB w 2005 r. Nie pozwoli na to wciąż zbyt słaby wzrost gospodarczy. Złudzeń nie pozostawia sam Hans Eichel, minister finansów Niemiec, który wątpi w optymistyczny scenariusz. Zdaniem ministrów finansów, przeszkodzić mogą również wysokie wydatki związane z opieką socjalną, służbą zdrowia i systemem emerytalnym.

Finansowe gremium UE pochwaliło zaś Portugalię i Hiszpanię. Lizbona, która jako pierwsza przekroczyła limit deficytu, uporządkowała finanse, zaś plany budżetowe Madrytu, sięgające 2007 r., oparte są na realistycznych założeniach. Hiszpanię czeka jeszcze jednak reforma systemu emerytalnego.