Niemcy tworzą nową Energiewende

Magdalena GraniszewskaMagdalena Graniszewska
opublikowano: 2014-12-01 00:00

Niemiecki rząd określi na nowo cele polityki energetycznej i klimatycznej. W grę wchodzą nawet wyłączenia elektrowni węglowych.

W tym tygodniu wszystkie oczy zwrócą się na Niemcy, numer jeden pod względem zużycia energii w Europie. Gabinet kanclerz Angeli Merkel ma w środę przyjąć nową politykę związaną z klimatem i efektywnością energetyczną. Decyzje kraju, który od kilku lat jest w awangardzie, jeśli chodzi o rozwój energetyki odnawialnej, mogą nadać nowy ton europejskim dyskusjom na temat klimatu.

ARC

Niemcy muszą podjąć decyzję, bo stoją w rozkroku. Z jednej strony wiążą ich cele wynikające z Energiewende, czyli polityki zakładającej transformację energetyki. Plan zakłada, że do 2050 r. 80 proc. energii produkowanej w Niemczech pochodzić będzie ze źródeł odnawialnych.

Z drugiej strony wiąże ich decyzja z 2011 r. o wyłączeniu elektrowni atomowych, która zaowocowała zwiększoną produkcją z „brudnych” źródeł, czyli opalanych węglem. Jest dziś jasne, że pogodzić się obu celów nie da. Wyjść jest natomiast kilka. „Financial Times” wskazuje na dwa. Po pierwsze, Merkel może ogłosić powrót do atomu, ale to politycznie niezwykle trudne do przeprowadzenia. Po drugie, może ogłosić plan wyłączenia części elektrowni węglowych. Tej drugiej opcji obawia się Esa Hyvarinen, wiceprezesenergetycznej firmy Fortum, która w Polsce ma zakłady m.in. we Wrocławiu i w Częstochowie.

— Wyłączenie części elektrowni węglowych zaowocowałobyspadkiempopytu na uprawnienia do emisji CO 2 w skali Unii Europejskiej, a zatem spadkiem ich ceny. A niższe koszty CO 2 demotywowałyby pozostałe kraje do inwestycji w ograniczania emisji — uważa Esa Hyvarinen. Inne scenariusze to możliwy wzrost cen energii elektrycznej, gdyby Niemcy zdecydowały się na zastąpienie źródeł węglowych droższymi źródłami gazowymi, czy rekompensaty dla koncernów energetycznych albo nawet międzynarodowe procesy sądowe związane z tą operacją.

„FT” wspomina też o ryzyku black-outów, czyli braku wystarczającej ilości energii w momentach szczytowego zapotrzebowania. Alternatywnie Niemcy mogą ogłosić, że celów (które sobie zresztą sami kiedyś narzucili) po prostu nie wypełnią. Komentatorzy przekonują jednak, że niemieccy wyborcy nadal są silnie przywiązani do wartości ekologicznych.

Decyzje Niemiec mają ogromne znaczenie dla polskiej energetyki i polityki klimatycznej. Ewentualny plan wyłączania bloków węglowych mógłby oznaczać wzrost popytu na energię z importu, a wzrost cen wpłynąłby negatywnie na konkurencyjność niemieckich firm. Ponadto niższe ceny CO 2 zostałyby radośnie powitane przez nasz przemysł.