W najczarniejszym scenariuszu PKB Niemiec skurczy się w 2009 r. o 0,8 proc. Polskie firmy na razie spowolnienia u sąsiada nie czują.
Niemiecka gospodarka znalazła się na skraju recesji —ostrzegają ekonomiści zza Odry. W 2009 r. dynamika PKB może wyhamować z prognozowanych wcześniej 1,4 proc. do 0,2 proc. Takie hiobowe wieści przekazały cztery instytuty badań nad gospodarką. Ekspertyza, sporządzana dwa razy w roku stanowi podstawę dla prognoz rządowych.
— Kryzys w szczególny sposób uderzył w niemiecką gospodarkę, która opiera się na eksporcie i odczuwa skutki spadku popytu oraz inwestycji za granicą — wyjaśnił Udo Ludwig z Instytutu Badań Gospodarczych w Halle.
Zdaniem ekspertów, jeśli kryzys uderzy mocniej w produkcyjne gałęzie gospodarki, PKB będzie jeszcze mniejszy. W najczarniejszym scenariuszu skurczy się aż o 0,8 proc.
— Rewizja prognoz była do przewidzenia, bo w ostatnich dniach sytuacja na rynkach bardzo się pogorszyła. Banki zaostrzają kryteria udzielania kredytów, a to negatywnie wpływa na sytuację firm — mówi Piotr Kalisz, ekonomista Citi Handlowego.
Zdaniem Łukasza Wojtkowiaka, ekonomisty Millennium, to, jak ostatecznie będzie wyglądać sytuacja gospodarcza u naszego sąsiada, zależeć będzie od wykorzystania przez sektor finansowy wsparcia banków centralnych.
Mocne hamowanie Niemiec odbije się na polskich eksporterach.
— Na razie mamy pełne ręce roboty, zamówienia nie spadają, ale co będzie w przyszłym roku? Mamy pewne obawy —mówi Krzysztof Knapczyk, dyrektor handlowy Projprzemu.
Podobna sytuacja panuje w Odlewniach Polskich, które prawie 40 proc. produkcji wysyłają do Niemiec.
— To trudny okres, bo brakuje stabilności na rynku. Nie wpadamy jednak w pesymizm. Jesteśmy silni i mamy potencjał, dlatego zamierzamy powalczyć o rynek — zaciera ręce Leszek Walczyk, wiceprezes zarządu Odlewni Polskich.
Marcin Mróz, główny ekonomista Fortis Banku, uspokaja, że niemieckie spowolnienie nie musi mieć negatywnych skutków dla polskich eksporterów, bo przy osłabieniu złotego ich konkurencyjność cenowa może wzrosnąć.