Ciągłe wahania kursów dolara wobec euro nie sprzyjają koncernom, które sporą część zysków czerpią z eksportu do USA. Niemieckie BMW i Daimler, najwięksi producenci samochodów luksusowych, wkrótce mogą powiedzieć: dość. A jest o co walczyć. Po dziewięciu miesiącach 2010 r. BMW sprzedał w USA, które są największym rynkiem zbytu dla producentów tego segmentu, 157,4 tys. samochodów, co oznacza ponad 9-procentowy wzrost.
Jeszcze lepszymi wynikami może pochwalić się Daimler. Sprzedaż aut należącej do niego marki Mercedes urosła aż o 18 proc., do 159,7 tys. aut.
Zdaniem analityków, aby poprawić rentowność, oba koncerny mogą wkrótce przenieść produkcję najchodliwszych modeli do USA.
Norbert Reithofer, szef BMW, zapowiedział nawet, że fabryka w Spartanburgu w Kalifornii Południowej, która produkuje terenowe modele X5 i X6 (pod koniec stycznia dołączy do nich model X3), nie wykorzystuje mocy.
— Koncern zapewne rozważa produkcję także modelu serii 3, który w USA sprzedaje się najlepiej — mówi Rebecca Lindland, analityk IHS Automotive.
Tylko w ubiegłym roku sprzedaż serii 3 sięgnęła tam ponad 397 tys. sztuk. Tymczasem sprzedaż wszystkich modeli z logo BMW wyniosła 1,07 mln.
Podobną decyzję podjąć może wkrótce Daimler, który już kilka miesięcy temu zapowiadał, że po ponad 25 latach zakończy montaż mercedesów klasy C (konkurencyjnych dla BMW serii 3) w niemieckim Sindelfingen i przeniesie produkcję do Tuscaloosa w amerykańskim stanie Alabama. Obecnie produkuje tam trzy modele terenowe: klasy-M, klasy-R i klasy-GL.
