Niemieckie lotniska ściągają Polaków

Arkadiusz Braumberger
21-12-1999, 00:00

Niemieckie lotniska ściągają Polaków

NIEBO POCZEKA: Wbrew zapowiedziom Tadeusza Syryjczyka, ministra transportu, na pełną liberalizację ruchu lotniczego trzeba jeszcze poczekać. fot. BS

Wciąż nie wiadomo, kiedy Polska zdecyduje się na ratyfikowanie konwencji o otwartym niebie. Tymczasem każdy dzień zwłoki przynosi straty portom lotniczym na zachodzie Polski.

Po wyłonieniu inwestora dla PLL LOT miała nastąpić stopniowa liberalizacja rynku lotniczego. Inwestor już jest — Swissair, ale o liberalizacji na razie cisza. Najbardziej zainteresowane zmianami regionalne porty lotnicze poczekają na ratyfikację konwencji o otwartym niebie do czasu wejścia Polski do UE.

Broń obosieczna

Każdy dzień zwłoki oznacza systematyczny odpływ pasażerów z regionalnych portów na zachodzie kraju. Wolą oni korzystać z atrakcyjniejszych połączeń oferowanych przez Berlin i mniejsze przygraniczne lotniska niemieckie.

— Sztywne stanowisko resortu, sprzyjające LOT-owi, godzi w interesy lotnisk regionalnych — uważa Krzysztof Pawłowski, prezes poznańskiej Ławicy.

Zdaniem prezesa, na rzecz lotniska w Berlinie Ławica traci 150-200 tys. pasażerów rocznie. Dla szczecińskiego portu brak bezpośredniego połączenia z Berlinem oznacza utratę 30-50 tys. pasażerów.

Szefowie lotnisk z Wrocławia, Szczecina i Poznania twierdzą, że ich potencjalni pasażerowie, mając w perspektywie lot z Poznania do Warszawy i szukanie tam połączenia, wybierają bliżej położone porty niemieckie (głównie Berlin). Mają one znacznie bogatszą ofertę połączeń, często też tańszych od oferty linii lotniczych operujących z Polski.

— Najprostszym wyjściem byłoby zwiększenie liczby bezpośrednich lotów z Poznania do Berlina czy Frankfurtu — mówi Krzysztof Pawłowski.

Zabiegi wokół uruchomienia bezpośredniego połączenia Poznania z Berlinem zajęły zarządowi lotniska i niemieckiemu Tempelhof Express prawie rok. Tymczasem Niemcy rozpoczęli rozbudowę lotnisk w Heringsdorfie (niedaleko Szczecina) i Rottenborgu (w pobliżu Zgorzelca), przystosowanych do obsługi krótkich tras, np. Heringsdorf- -Berlin.

Okres przejściowy

— Liberalizacja polskiego rynku lotniczego jest ściśle powiązana z wejściem do UE — podkreśla Elżbieta Jeranowska, rzecznik prasowy resortu transportu.

W praktyce oznacza to, że ratyfikacja przez Polskę konwencji o otwartym niebie stanie się przedmiotem negocjacji z Brukselą. Strona polska chce wynegocjować kilkuletni okres przejściowy. Dla lotnisk regionalnych może oznaczać to zahamowanie rozwoju i przegraną rywalizację o klienta z zachodnią konkurencją.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Arkadiusz Braumberger

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Świat / Niemieckie lotniska ściągają Polaków