Popularne indeksy ZEW, IFO i PMI, bazujące na wynikach badań ankietowych przeprowadzanych — odpowiednio — wśród niemieckich ekonomistów, przedsiębiorców i menedżerów logistyki, w ostatnich miesiącach wyraźnie spadły, wskazując na to, że kryzys zadłużeniowy i recesja na peryferiach Eurolandu coraz mocniej uderzają w niemiecką gospodarkę. Natomiast indeks GfK, obrazujący nastroje konsumentów za naszą zachodnią granicą nie tylko zachowuje się stabilnie i przybiera wysokie wartości zdecydowanie powyżej historycznej średniej, ale również wzrasta.
Klucz do wyjaśnienia rozbieżności pomiędzy oceną kondycji i perspektyw największej gospodarki strefy euro skrywa kondycja rynku pracy. Gospodarstwa domowe postrzegają swoje położenie odmiennie niż przedsiębiorcy, przede wszystkim ze względu na wyjątkowo niskie bezrobocie. Stopa bezrobocia już w maju spadła do 6,7 proc. i przybiera wartości najniższe od zjednoczenia kraju. Mimo że wskaźnik kształtuje się na poziomie niższym niż obliczana przez OECD stopa bezrobocia naturalnego (NAIRU), dalsze zmniejszanie się liczby bezrobotnych nie będzie zaskoczeniem. Miesiące letnie tradycyjnie charakteryzuje przecież sezonowy wzrost zatrudnienia. Co więcej, słabnąca wraz z taniejącymi surowcami presja inflacyjna i wysoka dynamika wynagrodzeń również pozytywnie wpływają na wielkość dochodu do dyspozycji. W rezultacie rosną oczekiwania odnośnie do wysokości przychodów, które zostaną uzyskane w przyszłości, co oczywiście idzie w parze z większą skłonnością do konsumpcji bieżącej.
Tymczasem niepokojące wieści napływają z głównych rynków eksportowych. Państwa peryferyjne strefy euro, do których w ubiegłym roku trafiło 10,7 proc. eksportu Niemiec, pogrążone są w recesji. Tempo wzrostu w Chinach słabnie, impet traci również amerykańska gospodarka, a ujemną dynamikę PKB notuje inny bardzo ważny partner handlowy — Wielka Brytania. Taki stan rzeczy musi przełożyć się negatywnie na eksport, którego wartość w poprzednim roku wyniosła 1,06 biliona EUR i sięgała 30 proc. PKB. Nie ma wątpliwości, że w obliczu bliskiej zera dynamiki eksportu netto, który w poprzednim roku odpowiadał za 4,4 proc. PKB, to popyt konsumpcyjny będzie stanowił o sile niemieckiej gospodarki, która wzrośnie w bieżącym roku o około 1 proc. Wydaje się jednak, że niemieccy konsumenci nazbyt optymistycznie oceniają jej perspektywy i zbyt małą wagę przywiązują do wpływu hamującej globalnej gospodarki. W końcowym rozrachunku spowolnienie, na które wskazuje m.in. zegar koniunktury obliczany na podstawie relacji składowych indeksu Ifo, nie ominie przecież rynku pracy. Warto w tym kontekście mieć na uwadze fakt, że indeks PMI dla sektora przemysłowego już teraz przybiera wartości zbliżone do tych, przy których w czasie globalnego kryzysu zaczęła rosnąć stopa bezrobocia.
BARTOSZ SAWICKI
DM TMS Brokers