Czytasz dzięki

Niepewne uspokojenie w branży beauty

Choć lato sprzyja wizytom w salonach piękności, obecny sezon jest dużo słabszy niż rok temu. Branża obawia się też nadchodzącej jesieni.

Według danych GUS z lutego 2020 r. w Polsce działało ponad 130 tys. salonów urody. Wszystkie zostały zamknięte w kwietniu wraz z wprowadzeniem obostrzeń minimalizujących rozprzestrzenianie się koronawirusa. Nie ma jeszcze oficjalnych danych wskazujących, ile salonów nie otworzyło się po przymusowym przestoju. Wiadomo natomiast, że ponad 80 proc. obecny sezon ocenia gorzej niż poprzednie lato, w tym co drugi uważa, że pogorszenie jest znaczące, wynika z badania przeprowadzonego wśród członków grupy Beauty Razem. Założona spontanicznie w momencie zamknięcia salonów grupa zrzesza dziś 30 tys. specjalistów i przedsiębiorców branży urodowej.

Po odmrożeniu branży beauty klienci szturmowali salony. Teraz ruch się
nieco zmniejszył, a właściciele z obawą czekają na jesień.
Zobacz więcej

NIE MA KOLEJEK:

Po odmrożeniu branży beauty klienci szturmowali salony. Teraz ruch się nieco zmniejszył, a właściciele z obawą czekają na jesień. AdobeStock

— Chociaż po otwarciu branża przeżywała boom (średni czas oczekiwania wynosił 16 dni), a salony odnotowywały stuprocentowe obłożenie, obecnie przyszło uspokojenie — średnie obłożenie wynosi 61,7 proc. — mówi Michał Łenczyński, dyrektor Akademii Sztuki Piękności i założyciel inicjatywy Beauty Razem.

Podobne informacje podaje Booksy, platforma umożliwiająca rezerwacje usług.

— Ruch w salonach fryzjerskich i kosmetycznych się ustabilizował. Widzimy mniejsze zainteresowanie klientów usługami manikiuru i zabiegami na rzęsy. Z najtrudniejszą sytuacją mierzą się jednak osoby zajmujące się make-upem, w związku z brakiem wydarzeń takich jak wesela czy sesje zdjęciowe — mówi Łukasz Szymak, menedżer rynku polskiego w Booksy.

Jak podkreślają eksperci, sytuacja nie jest najgorsza, ale należy pamiętać, że sezon letni rządzi się swoimi prawami.

— Od dnia odmrożenia branża beauty jest na dopingu, osiągając 70 proc. wcześniejszych możliwości. Wakacje charakteryzują się znacznie wyższym popytem na część usług w salonach piękności i mocno zaburzają średnioroczny obraz ich kondycji. Stąd na podstawie tego, co dzieje się obecnie, nie można wnioskować, że tak samo będzie jesienią. Stan niepewności nadal trwa. Pomimo pełnego wdrożenia szczególnych środków bezpieczeństwa w salonach klienci zachowują się zachowawczo w kwestii zdrowia, ale też budżetu. Realną pomocą dla branży byłoby obniżenie VAT do 8 proc. na usługi kosmetyczne — mówi Michał Łenczyński.

Ankieta przeprowadzona wśród klientów Versum, firmy dostarczającej narzędzie do zarządzania salonami urody, wskazuje, że 75 proc. właścicieli salonów planuje zwiększyć zatrudnienie w swoim salonie w ciągu najbliższych sześciu miesięcy.

„Dzisiaj ich właściciele poszukują na rynku pracy specjalistów, którzy będą w stanie obsłużyć wzmożony ruch w salonach i zabezpieczą potrzeby klientów” — tłumaczy firma.

Zupełnie inny obraz wyłania się z lipcowej ankiety przeprowadzonej wśród członków Beauty Razem, w której udział wzięło ponad tysiąc specjalistów. Wynika z niej, że tylko co trzeci przedsiębiorca rozważa zatrudnienie pracowników w ciągu najbliższych sześciu miesięcy.

— Część z nich utrzymuje etaty ze względu na zobowiązania wobec urzędów pracy czy PFR (3-12 miesięcy), które wypłaciły środki pomocowe firmom. W wypadku zamknięcia działalności lub redukcji zatrudnienia byliby zobligowani zwrócić mikropożyczki lub pełną kwotę subwencji — tłumaczy dyrektor Akademii Sztuki Piękności.

Dodaje, że ze względu na to spora część z nich musi nadal funkcjonować mimo spadku popytu o 30 proc.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dominika Masajło

Polecane