Niepewność polityczna szkodzi naszej walucie

Marek Nienałtowski
09-07-2003, 00:00

O kształtowaniu wartości złotego podczas wtorkowej sesji zadecydowały czynniki tak zewnętrzne jak i wewnętrzne. Z tych pierwszych należy przede wszystkim wymienić wypowiedź Jerzego Hausnera o deficycie budżetowym. Wicepremier poinformował, że deficyt w 2004 r. wyniesie 46-47 mld zł zamiast planowanych wcześniej przez Grzegorza Kołodkę 33,1 mld zł.

Na początku wtorkowej sesji złoty osłabiał się. Kurs USD/PLN wzrósł z poziomu 3,9120 do 3,9550, a cena euro zwyżkowała z poziomu 4,4340 do 4,4690 zł. Dodatkową nerwowość mogła wprowadzić niepewność, co do losów przetargu na prywatyzację Grupy Lotos (o wartości około 600 mln USD). Szczegóły dotyczące prywatyzacji zostały przedstawione na dzisiejszym posiedzeniu rządu. Jednak ostateczna decyzja w tej sprawie zostanie ogłoszona 14 lipca. Ewentualne odwołanie przetargu może zwiększyć dziurę budżetową w przyszłym roku.

Tuż po konferencji prasowej po posiedzeniu rządu, wraz z gwałtowną aprecjacją kursu EUR/USD, złoty zyskał w większym stopniu wobec dolara niż do euro. Kurs USD/PLN spadł do poziomu 3,9220, a kurs EUR/PLN zniżkował do 4,4510. Na koniec sesji, o godz. 17.00, dolar wyceniany był na 3,9235 zł, a euro na 4,4530 zł.

Odwołanie przetargu na prywatyzację Grupy Lotos może zwiększyć i tak pogłębiony deficyt przyszłorocznego budżetu, co może dodatkowo osłabić złotego. Choć wszystko wskazuje na to, że porozumienie między rządem a Narodowym Bankiem Polskim zostanie osiągnięte, to wciąż nieznane są szczegóły sfinansowania części zadłużenia zagranicznego oraz wielkość rezerw dewizowych potrzebnych do tej operacji.

Na japońskiej giełdzie trwa hossa. W nocy naszego czasu podano lepsze od oczekiwań dane o zamówieniach na nowe maszyny. Pomimo lepszych danych oraz dużego popytu na akcje jen nie zdołał jednak poprawić notowań wobec dolara. Pogłoski o aktywności Bank of Japan, który miał skupować dolary za pośrednictwem jednego z amerykańskich banków, spowodowały wzrost kursu z poziomu 117,60 w okolice 118,50. O godz. 17.00 dolar wyceniany był na 118,25 JPY.

Bank of Japan czujnie obserwuje rynek. Pomimo silnej presji spadkowej kurs USD/JPY jak na razie nie powinien znaleźć się poniżej 117,60. Rynek będzie jednak z pewnością testował determinację BoJ do obrony dolara.

W Europie początek sesji przyniósł spadek notowań waluty europejskiej do dolara do najniższego poziomu od początku maja. Stało się tak pomimo publikacji lepszych od oczekiwań danych z niemieckiego rynku pracy. Federalny Urząd Pracy poinformował, że w czerwcu liczba bezrobotnych w Niemczech (z uwzględnieniem czynników sezonowych) zmniejszyła się o 33 tys. osób do 4,4 mln osób. Analitycy oczekiwali, że liczba bezrobotnych w Niemczech wzrośnie o 15 tys. osób. Z kolei w ujęciu procentowym bezrobocie w Niemczech spadło do 10,6 proc. wobec 10,7 proc. w maju.

Kolejne dane z Niemiec z pewnością nie pomogły, gdyż okazały się gorsze od oczekiwań analityków. Zgodnie z komunikatem niemieckiego Ministerstwa Gospodarki i Pracy w maju wartość produkcji przemysłowej niemieckich firm spadła w skali miesięcznej o 0,7 proc. wobec oczekiwań wzrostu o 0,2 proc. (w ujęciu rocznym wartość produkcji przemysłowej wzrosła o 0,2 proc. wobec prognozy wzrostu o 1,2 proc.).

Jednak około godz. 13.00 euro zyskało na wartości. W ciągu półtorej godziny kurs EUR/USD wzrósł z poziomu 1,1270 w okolice 1,1330. O godz. 17.00 euro wyceniane było na 1,1328 USD.

Nasza prognoza przewiduje, że notowania euro do dolara powinny pozostawać w przedziale 1,1270-1,1330. Silne odbicie euro z poziomu 1,1270 może sugerować dalsze wzrosty w kierunku 1,1400. W dalszym ciągu jednak wierzymy we wzmocnienie dolara.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Nienałtowski

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Niepewność polityczna szkodzi naszej walucie