Niespodzianka podszyta buntem

Łukasz Świerżewski
opublikowano: 2004-09-30 00:00

Analitycy osłupieli, a przedsiębiorcy odetchnęli z ulgą. RPP nie podniosła stóp, dzięki czemu realna cena kredytu pozostanie niska.

Takiej decyzji rady spodziewali się tylko pojedynczy ekonomiści. Ogromna większość obstawiała podwyżkę o 25 lub 50 pkt. Tymczasem po długiej dyskusji Rada Polityki Pieniężnej (RPP) zdecydowała o pozostawieniu stóp procentowych na dotychczasowym poziomie. Najważniejsza z nich — referencyjna — nadal wynosi 6,5 proc. Nastawienie pozostało restrykcyjne. Leszek Balcerowicz, szef NBP, wyjaśniał po posiedzeniu, że decyzja spowodowana była dużą niepewnością oraz skalą wcześniejszych podwyżek.

Rada przyjęła też strategię na 2005 r., zgodnie z którą będzie dążyć do sprowadzenia inflacji poniżej 3,5 proc. w przyszłym roku i jej obniżenia do 2,5 proc. w 2006 r.

Tani kredyt

Decyzja rady to dobra wiadomość dla firm. Świadczy o tym reakcja inwestorów giełdowych. W chwili ogłoszenia decyzji indeks WIG20 skoczył z -0,4 do 0,1.

— Decyzja RPP podciągnęła lekko do góry indeksy, bo jest to pozytywna informacja dla przedsiębiorstw — twierdzi Paweł Bogusz z DWS Investment.

Stopy procentowe NBP wpływają bowiem na cenę kredytu dla firm. Tymczasem w tej chwili poziom inflacji, która wynosiła w sierpniu 4,6 proc., i stóp, zbliżył się do siebie w sposób nienotowany w ciągu ostatnich czterech lat, dzięki czemu kredyt bankowy nie jest drogi. Co więcej, inflacja cen produkcji przekracza poziom stóp NBP, co sprawia — jak podkreśla Leszek Balcerowicz — że koszt kredytu może być w praktyce ujemny dla przedsiębiorstwa.

— Gdyby rada podniosła teraz stopy procentowe, stałoby się to na szczycie inflacji, która prawdopodobnie będzie w najbliższych miesiącach spadać. RPP postąpiła tak w 2000 r. i doprowadziło to do ogromnej dysproporcji poziomu inflacji i stóp. To zaś przyniosło później spadek tempa wzrostu gospodarczego — przypomina Stanisław Kubielas, ekspert ekonomiczny Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych.

Wzrost cen kredytu mógłby pogrzebać szanse na ruszenie inwestycji, bez czego — jak zgodnie twierdzą ekonomiści — wzrost gospodarczy nie może być trwały.

Okrągłe oczy

Rynek finansowy i ekonomiści bankowi zareagowali nerwowo. Złoty osłabł natychmiast o 3 gr z 4,35 do 4,38 za euro. Mimo ogromnych rozbieżności większość analityków, pamiętając o alarmistycznej wymowie projekcji inflacji NBP i jastrzębich wypowiedziach prezesa banku, spodziewała się podwyżki stóp.

— RPP znowu to zrobiła. Dzisiejsza decyzja jest piątą z rzędu, kiedy rada rozmija się z przewidywaniami analityków — mówi Mateusz Szczurek, ekonomista ING BSK.

Jego zdaniem, musiało dojść do swoistego buntu członków RPP przeciwko szefowi NBP, forsującemu jastrzębią politykę pieniężną. Podobnie ocenia Maciej Reluga, główny ekonomista BZ WBK, który podkreśla, że członkowie rady odrzucili w ten sposób projekcję inflacyjną przygotowaną przez NBP.

W tej sytuacji analitycy będą mieli ogromne trudności z przewidywaniem dalszych ruchów RPP, gdyż, jak twierdzą, jej decyzje zależą od doraźnie kształtującego się układu sił. Jedno jest jednak pewne. Złoty na tym nie zyska.