Ministerstwo Finansów planuje wprowadzić od 2018 r. nowy podatek od nieruchomości komercyjnych. Jego ostateczna wysokość wciąż nie jest przesądzona. To jeden z głównych powodów, dla których fundusze zaczęły baczniej przyglądać się innym rynkom — twierdzą branżowi eksperci. Dystansu wobec polskich budynków komercyjnych nabrały przede wszystkim funduszez Niemiec. W pierwszym półroczu 2017 zamiast w Polsce inwestowali w Czechach. W rezultacie w naszego południowego sąsiada zawarto transakcje o wartości 2,2 mld EUR, a u nas — tylko 1,5 mld EUR. — Dotychczas niemieckie fundusze były u nas liderami, ale stały się nieufne. Wolą bardziej przewidywalne rynki, nawet jeśli muszą zapłacić więcej — powiedziała podczas debaty zorganizowanej w warszawskim Klubie Polskiej Rady Biznesu Anna Duchnowska, dyrektor ds. zarządzania aktywami Invesco RE. Mniejsze zainteresowanie niemieckich funduszy to także skutek niewielkiej dostępności nieruchomości z segmentu prime, a więc dobrze położonych i w wysokim standardzie. Wysypu takich inwestycji nie należy się w najbliższym czasie spodziewać, bo deweloperzy nie mogą się doczekać pozwoleń na budowę.

— Chcielibyśmy, by czas od zakupu gruntu do rozpoczęcia budowy wynosił 4-5 miesięcy, jednak w rzeczywistości jest on znacznie dłuższy — stwierdził Grzegorz Strutyński, członek zarządu spółki HB Reavis, która teren pod budowę biurowca Varso Tower w stolicy kupiła w 2011 r., natomiast pozwolenie na budowę otrzymała dopiero pod koniec 2016 r.
Czas to pieniądz — przypominają eksperci.
— Realna stopa zwrotu z projektu — biorąc pod uwagę utrudnienia, z jakimi musi się mierzyć inwestor — jest bardzo niesatysfakcjonująca — powiedział podczas spotkania Piotr Bojar, szef działu doradztwa deweloperskiego w CBRE. Zdaniem samorządowców, nie jest tak źle.
— Proces inwestycyjny jest w dużej mierze uzależniony od czynnika ludzkiego. Na pewno obecny klimat polityczny oraz to, co dzieje się wokół prywatyzacji, nie sprzyja podejmowaniu decyzji. Kiedyś rozmawiałem jednak z naczelnym architektem Chicago, który powiedział mi, że pozyskanie pozwoleń na budowę zajmuje u nich 4-5 lat, a więc nie odbiega to znacznie od tego, co mamy w Warszawie — powiedział Jacek Wojciechowicz, prezes Instytutu Rozwoju Warszawy.
Choć nastroje i niemieckie fundusze nie dopisały, statystyki nie wyglądają tak źle. Zdaniem ekspertów firmy Savills, zajmującej się obrotem nieruchomościami, w całym 2017 r. wartość transakcji inwestycyjnych w Polsce powinna być zbliżona do zeszłorocznej, która sięgnęła 4,5 mld EUR.
— W drugim półroczu 2017 r. wartość ta może, za sprawą kilku dużych transakcjiportfelowych nawet dwukrotnie przewyższyć poziom z pierwszego półrocza. Natomiast wyższa niż w Polsce wartość inwestycji w Czechach raczej nie zapowiada trwałej tendencji. Nasz kraj ma nadal czołową pozycję w Europie Środkowo- -Wschodniej i ze względu na skalę nie powinien jej utracić. Na tle Europy Zachodniej, mimo że jesteśmy relatywnie niewielkim i młodym rynkiem, przyciągamy kapitał inwestycyjny korzystnymi stopami zwrotu i dobrymi prognozami wzrostu gospodarczego — stwierdził Michał Stępień z działu doradztwa inwestycyjnego Savills.